ALISTAIR MACLEAN
KOMANDOSI Z NAWARONY
Tytuł oryginału: Force 10 from
Navarone
Data wydania polskiego: 1989
Data wydania oryginału: 1968
2
I. Czwartek, godz. 00:00-6:00 5
II. Czwartek, godz. 14:00-23:30 36
III. Piaątek, godz. 00:30-02:00 71
IV. Piaątek, godz. 02:00-03:30 96
V. Piaątek, godz. 03:30-05:00 . 132
VI. Piaątek, godz. 08:00-10:00 164
VII. Piaątek, godz. 10:00-12:00 . 197
2
VIII. Piaątek, godz. 15:00-21:15. 222
IX. Piaątek, godz. 21:15 RIGHT
SQUARE BRACKET Sobota, godz.
00:40 261
X. Sobota, godz. 00:40-01:20 296
XI. Sobota, godz. 01:20-01:35 . 333
XII. Sobota, godz. 01:35-02:00 . 358
XIII. Sobota, godz. 02:00-02:15 384
EPILOG . 419
Lewisowi i Caroline
I. Czwartek, godz. 00:00-6:00
Vincent Ryan, komandor Królewskiej
Marynarki Wojennej, dowódca
niszczyciela najnowszej klasy „Sh, HMS
„Sirdarh, wygodnie oparł łokcie na
zrębnicy mostku, podniósł do oczu
lornetkę nocnaą i w zamysleniu rozejrzał
się po spokojnych, osrebrzonych
swiatłem księ życa wodach Morza
Egejskiego.
Najpierw popatrzył wprost na północ,
ponad prostymi, równo wyrzezbionymi
w wo-
dzie, białawo fosforyzujaącymi
odkosami fali, pozostawionej przez
cienkaą jak nóż nasa-
dę dziobu jego niszczyciela: najwyżej
cztery mile dalej, w oprawie z
granatowego nieba
i błyszczaących jak diamenty gwiazd,
sterczała z morza ponura bryła otoczonej
ciemny-
5
mi skałami wyspy, wyspy Cheros, od
miesięcy stanowiaącej odległaą, oblę
żonaą placówkę dwóch tysięcy
angielskich żołnierzy oczekujaących, że
zginaą tej nocy, lecz którym ocalono
życie.
Ryan przesunaął lornetkę o sto
osiemdziesiaąt stopni i z zadowoleniem
skinaął głowaą. Własnie to pragnaął
zobaczyć. Na południu, za rufaą,
pozostałe cztery niszczyciele płynęły w
tak idealnie prostej linii, że kadłub
okrętu na przedzie, który w dziobie
zdawał się trzymać połyskliwaą kos ć,
całkowicie zasłaniał kadłuby trzech
płynaących za nim. Ryan skierował
lornetkę na wschód.
Zastanawiajaące, pomyslał bez
zwiaązku, jak małe wrażenie robi, a
nawet rozczarowu-
je to, co pozostaje po katastrofie
spowodowanej przez przyrodę lub
człowieka. Gdyby
nie przyćmiona czerwona poswiata oraz
kłęby dymu wznoszaące się z górnych
partii ska-
ły i przydajaące scenerii nieuchwytnej
dantejskiej aury pierwotnej grozy i
czyhajaącego
nieszczę scia, odległe urwisko skalne
nad zatokaą wyglaądałoby jak za czasów
Homera.
Wielki skalny występ, który z tej
odległosci sprawiał wrażenie gładkiego,
równego i po-
niekaąd tak naturalnego, jakby w ciaągu
setek milionów lat wyrzezbiły go wiatr i
pogoda,
mogli też równie dobrze wyciaąć w
skale pię ćdziesiaąt wieków temu
kamieniarze sta-
6
rożytnej Grecji, szukajaący marmuru na
budowę swoich jo nskich swiaąty n .
Tym, co nie miesciło się w głowie, co
się niemal kłóciło ze zdrowym
rozsaądkiem, był jednakże fakt, że
jeszcze przed dziesięcioma minutami
owego występu wcale tam nie było, były
za to dziesiaątki tysięcy ton skały,
kryjaącej najbardziej niedostępnaą
twierdzę niemieckaą na Morzu
Egejskim, a przede wszystkim dwa
wielkie działa Nawarony, pogrzebane
już na zawsze sto metrów niżej, w
morzu. Wolno potrzaąsajaąc głowaą
komandor Ryan opuscił ę i przeniósł
wzrok na ludzi, którzy w ciaągu pięciu
minut dokonali więcej, niż w ciaągu
pięciu milionów lat była zdolna dokonać
przyroda.
Kapitan Mallory i kapral Miller. . .
Wiedział o nich tylko tyle, tyle oraz to,
że owo za-
danie powierzył im jego stary znajomy,
komandor marynarki nazwiskiem Jensen,
który,
jak dowiedział się zaledwie
dwadziescia cztery godziny temu RIGHT
SQUARE BRACKET i to ku swojemu
kom-
zaskoczeniu, był szefem wywiadu
aliantów na Morzu LSródziemnym. Wie-
dział o nich tylko tyle, a może jeszcze
mniej. Być może wcale nie nazywali się
Mallory
Miller. Być może wcale nie byli
kapitanem i kapralem. Takiego kapitana i
kaprala
zcze nie widział. Na dobraą sprawę
jeszcze nigdy nie widział takich
żołnierzy. Ob-
leczeni w nasiaąknięte słonaą wodaą,
zakrwawione niemieckie mundury,
brudni, nie ogo-
7
leni, milczaący, czujni i nieprzystępni
należeli do kategorii ludzi, z jakimi
jeszcze nie miał do czynienia, a
przyglaądajaąc się przygasłym,
zaczerwienionym i zapadłym oczom,
wychudzonym, pobrużdżonym, pokrytym
siwawaą szczecinaą twarzom tych dwu
już niemłodych mę żczyzn miał jedynie
pewnos ć, że tak kompletnie
wyczerpanych ludzi widzi po raz
pierwszy.
RIGHT SQUARE BRACKET No, to
sprawa chyba załatwiona RIGHT
SQUARE BRACKET powiedział.
RIGHT SQUARE BRACKET Oddziały
na Cheros czekajaąna transport, nasza
flotylla płynie na północ, żeby je zabrać,
a działa Nawarony nie mogaą jej już nic
zrobić. Zadowolony pan, kapitanie
Mallory?
RIGHT SQUARE BRACKET To
własnie było naszym celem RIGHT
SQUARE BRACKET przyznał Mallory.
Ryan znów podniósł lornetkę do oczu.
Tym razem skoncentrował wzrok na
znajdu-
jaącej się już ledwie w zasięgu jej
soczewek gumowej łódce, która zbliżała
się do skali-
stego wybrzeża po zachodniej stronie
zatoki Nawarony. Dwie siedzaące w
niej postacie
były już co najwyżej słabo widoczne.
Ryan opuscił lornetkę i rzekł w
zamysleniu:
RIGHT SQUARE BRACKET Pa nski
potę żny przyjaciel i jego towarzyszka
RIGHT SQUARE BRACKET nie
lubiaąmarnować czasu. Pan. . . mi ich
nie przedstawił, kapitanie.
8
RIGHT SQUARE BRACKET Nie
miałem okazji. To Maria i Andrea.
Andrea jest greckim pułkownikiem, z
dziewiętnastej dywizji zmotoryzowanej.
RIGHT SQUARE BRACKET Andrea
był greckim pułkownikiem RIGHT
SQUARE BRACKET sprostował
Miller. RIGHT SQUARE BRACKET
moim zdaniem, własnie przeszedł w stan
spoczynku.
RIGHT SQUARE BRACKET Też tak
myslę, spieszyli się, panie komandorze,
bo oboje saą greckimi patriotami, oboje
mieszkajaą na wyspie i oboje majaą
wiele do zrobienia na Nawaronie. A
poza tym, o ile mi wiadomo, majaą do
załatwienia pilnaą i scisle osobistaą
sprawę.
RIGHT SQUARE BRACKET
Rozumiem RIGHT SQUARE
BRACKET rzekł Ryan i nie wypytujaąc
się dłużej spojrzał jeszcze raz na
dymiaące ruiny twierdzy. RIGHT
SQUARE BRACKET No, to chyba po
sprawie. Sko nczyliscie na dzisiaj,
panowie?
RIGHT SQUARE BRACKET Tak
saądzę RIGHT SQUARE BRACKET
odparł ze słabym usmiechem Mallory.
RIGHT SQUARE BRACKET W takim
razie proponuję trochę snu.
RIGHT SQUARE BRACKET Co za
cudowne słowo. RIGHT SQUARE
BRACKET Miller ze znużeniem
odepchnaął się od scianki kapita nskiego
mostku i stanaął chwiejnie, zmęczonaą
rękaą sięgajaąc do zaczerwienionych,
bolaących oczu. RIGHT SQUARE
BRACKET Obudzcie mnie w
Aleksandrii.
RIGHT SQUARE BRACKET W
Aleksandrii? RIGHT SQUARE
BRACKET Ryan spojrzał na niego z
rozbawieniem. RIGHT SQUARE
BRACKET Dopłyniemy tam za
trzydziesci godzin.
9
RIGHT SQUARE BRACKET To
własnie miałem na mysli RIGHT
SQUARE BRACKET odparł Miller.
* * *
Miller nie przespał trzydziestu godzin.
W rzeczywistosci spał raptem nieco
ponad
trzydziesci minut, po których obudził się,
powoli uswiadamiajaąc sobie, że cos go
ra-
zi w oczy. Pojęczawszy i ponarzekawszy
przez jakis czas niesporo, zdołał
odemknaąć
o oko i zobaczył, że to swieci jaskrawa
żarówka wpuszczona w szalunek sufitu
któraą przydzielono jemu i Malloryfemu.
Wsparł się na chyboczaącym łokciu,
łał doprowadzić do stanu używalnosci
drugie oko i bez entuzjazmu przyjrzał się
dwóm współpasażerom RIGHT
SQUARE BRACKET siedzaący przy
stole Mallory bez waątpienia
przepisywał wła-
snie jakaąs wiadomos ć, a komandor
Ryan stał w otwartych drzwiach.
RIGHT SQUARE BRACKET To
oburzajaące! RIGHT SQUARE
BRACKET sarknaął gorzko Miller.
RIGHT SQUARE BRACKET Przez
całaą noc nie zmrużyłem oka.
RIGHT SQUARE BRACKET Spaliscie
trzydziesci pię ć minut, kapralu RIGHT
SQUARE BRACKET odrzekł Ryan.
RIGHT SQUARE BRACKET Przykro
mi. Ale
Kair powiedział, że ta depesza do
kapitana Malloryfego jest nadzwyczaj
pilna.
10
RIGHT SQUARE BRACKET
Nadzwyczaj pilna? RIGHT SQUARE
BRACKET spytał podejrzliwie Miller i
po chwili się rozpromienił. RIGHT
SQUARE BRACKET
Pewnie chodzi o awanse, medale, urlopy
i tym podobne. RIGHT SQUARE
BRACKET Spojrzał z nadziejaą na Mal-
loryfego, który własnie sko nczył
rozszyfrowywać depeszę i wyprostował
się. RIGHT SQUARE BRACKET Tak?
No, nie. Własciwie to zaczyna się dosyć
obiecujaąco, od najserdeczniejszych
gra-
tulacji i czego tam jeszcze, ale ciaąg
dalszy nie jest już taki przyjemny.
Mallory powtórnie odczytał depeszę,
która brzmiała: SYGNAŁ PRZYJĘTY
NAJ-
GRATULACJE WSPANIAŁY
WYCZYN. DLACZEGO
POZWOLILIŚCIE
ODPŁYNĄĆ NA ANDREI DURNIE?
NATYCHMIAST NAWI ĄZA Ć
Z NIM KONTAKT. EWAKUACJA
PRZED LSWITEM PO
ODWRACAJĄCYM UWAGĘ
NALOCIE BOMBOWYM Z PASA NA
POŁUDNIOWY WSCHÓD OD
MANPRZESŁAĆ KN Z SIRDARA.
PILNE 3 POWTARZAM PILNE 3.
ALISTAIR MACLEAN KOMANDOSI Z NAWARONY Tytuł oryginału: Force 10 from Navarone Data wydania polskiego: 1989
Data wydania oryginału: 1968
2 I. Czwartek, godz. 00:00-6:00 5 II. Czwartek, godz. 14:00-23:30 36 III. Piaątek, godz. 00:30-02:00 71 IV. Piaątek, godz. 02:00-03:30 96 V. Piaątek, godz. 03:30-05:00 . 132
VI. Piaątek, godz. 08:00-10:00 164 VII. Piaątek, godz. 10:00-12:00 . 197 2 VIII. Piaątek, godz. 15:00-21:15. 222 IX. Piaątek, godz. 21:15 RIGHT SQUARE BRACKET Sobota, godz. 00:40 261 X. Sobota, godz. 00:40-01:20 296
XI. Sobota, godz. 01:20-01:35 . 333 XII. Sobota, godz. 01:35-02:00 . 358 XIII. Sobota, godz. 02:00-02:15 384 EPILOG . 419
Lewisowi i Caroline I. Czwartek, godz. 00:00-6:00
Vincent Ryan, komandor Królewskiej Marynarki Wojennej, dowódca niszczyciela najnowszej klasy „Sh, HMS „Sirdarh, wygodnie oparł łokcie na zrębnicy mostku, podniósł do oczu lornetkę nocnaą i w zamysleniu rozejrzał się po spokojnych, osrebrzonych swiatłem księ życa wodach Morza Egejskiego. Najpierw popatrzył wprost na północ, ponad prostymi, równo wyrzezbionymi w wo- dzie, białawo fosforyzujaącymi odkosami fali, pozostawionej przez cienkaą jak nóż nasa- dę dziobu jego niszczyciela: najwyżej cztery mile dalej, w oprawie z
granatowego nieba i błyszczaących jak diamenty gwiazd, sterczała z morza ponura bryła otoczonej ciemny- 5 mi skałami wyspy, wyspy Cheros, od miesięcy stanowiaącej odległaą, oblę żonaą placówkę dwóch tysięcy angielskich żołnierzy oczekujaących, że zginaą tej nocy, lecz którym ocalono życie. Ryan przesunaął lornetkę o sto
osiemdziesiaąt stopni i z zadowoleniem skinaął głowaą. Własnie to pragnaął zobaczyć. Na południu, za rufaą, pozostałe cztery niszczyciele płynęły w tak idealnie prostej linii, że kadłub okrętu na przedzie, który w dziobie zdawał się trzymać połyskliwaą kos ć, całkowicie zasłaniał kadłuby trzech płynaących za nim. Ryan skierował lornetkę na wschód. Zastanawiajaące, pomyslał bez zwiaązku, jak małe wrażenie robi, a nawet rozczarowu- je to, co pozostaje po katastrofie spowodowanej przez przyrodę lub człowieka. Gdyby nie przyćmiona czerwona poswiata oraz
kłęby dymu wznoszaące się z górnych partii ska- ły i przydajaące scenerii nieuchwytnej dantejskiej aury pierwotnej grozy i czyhajaącego nieszczę scia, odległe urwisko skalne nad zatokaą wyglaądałoby jak za czasów Homera. Wielki skalny występ, który z tej odległosci sprawiał wrażenie gładkiego, równego i po- niekaąd tak naturalnego, jakby w ciaągu setek milionów lat wyrzezbiły go wiatr i pogoda, mogli też równie dobrze wyciaąć w skale pię ćdziesiaąt wieków temu kamieniarze sta-
6 rożytnej Grecji, szukajaący marmuru na budowę swoich jo nskich swiaąty n . Tym, co nie miesciło się w głowie, co się niemal kłóciło ze zdrowym rozsaądkiem, był jednakże fakt, że jeszcze przed dziesięcioma minutami owego występu wcale tam nie było, były za to dziesiaątki tysięcy ton skały, kryjaącej najbardziej niedostępnaą twierdzę niemieckaą na Morzu Egejskim, a przede wszystkim dwa wielkie działa Nawarony, pogrzebane już na zawsze sto metrów niżej, w
morzu. Wolno potrzaąsajaąc głowaą komandor Ryan opuscił ę i przeniósł wzrok na ludzi, którzy w ciaągu pięciu minut dokonali więcej, niż w ciaągu pięciu milionów lat była zdolna dokonać przyroda. Kapitan Mallory i kapral Miller. . . Wiedział o nich tylko tyle, tyle oraz to, że owo za- danie powierzył im jego stary znajomy, komandor marynarki nazwiskiem Jensen, który, jak dowiedział się zaledwie dwadziescia cztery godziny temu RIGHT SQUARE BRACKET i to ku swojemu kom- zaskoczeniu, był szefem wywiadu
aliantów na Morzu LSródziemnym. Wie- dział o nich tylko tyle, a może jeszcze mniej. Być może wcale nie nazywali się Mallory Miller. Być może wcale nie byli kapitanem i kapralem. Takiego kapitana i kaprala zcze nie widział. Na dobraą sprawę jeszcze nigdy nie widział takich żołnierzy. Ob- leczeni w nasiaąknięte słonaą wodaą, zakrwawione niemieckie mundury, brudni, nie ogo- 7
leni, milczaący, czujni i nieprzystępni należeli do kategorii ludzi, z jakimi jeszcze nie miał do czynienia, a przyglaądajaąc się przygasłym, zaczerwienionym i zapadłym oczom, wychudzonym, pobrużdżonym, pokrytym siwawaą szczecinaą twarzom tych dwu już niemłodych mę żczyzn miał jedynie pewnos ć, że tak kompletnie wyczerpanych ludzi widzi po raz pierwszy. RIGHT SQUARE BRACKET No, to sprawa chyba załatwiona RIGHT SQUARE BRACKET powiedział. RIGHT SQUARE BRACKET Oddziały na Cheros czekajaąna transport, nasza flotylla płynie na północ, żeby je zabrać,
a działa Nawarony nie mogaą jej już nic zrobić. Zadowolony pan, kapitanie Mallory? RIGHT SQUARE BRACKET To własnie było naszym celem RIGHT SQUARE BRACKET przyznał Mallory. Ryan znów podniósł lornetkę do oczu. Tym razem skoncentrował wzrok na znajdu- jaącej się już ledwie w zasięgu jej soczewek gumowej łódce, która zbliżała się do skali- stego wybrzeża po zachodniej stronie zatoki Nawarony. Dwie siedzaące w niej postacie były już co najwyżej słabo widoczne.
Ryan opuscił lornetkę i rzekł w zamysleniu: RIGHT SQUARE BRACKET Pa nski potę żny przyjaciel i jego towarzyszka RIGHT SQUARE BRACKET nie lubiaąmarnować czasu. Pan. . . mi ich nie przedstawił, kapitanie. 8 RIGHT SQUARE BRACKET Nie miałem okazji. To Maria i Andrea.
Andrea jest greckim pułkownikiem, z dziewiętnastej dywizji zmotoryzowanej. RIGHT SQUARE BRACKET Andrea był greckim pułkownikiem RIGHT SQUARE BRACKET sprostował Miller. RIGHT SQUARE BRACKET moim zdaniem, własnie przeszedł w stan spoczynku. RIGHT SQUARE BRACKET Też tak myslę, spieszyli się, panie komandorze, bo oboje saą greckimi patriotami, oboje mieszkajaą na wyspie i oboje majaą wiele do zrobienia na Nawaronie. A poza tym, o ile mi wiadomo, majaą do załatwienia pilnaą i scisle osobistaą sprawę.
RIGHT SQUARE BRACKET Rozumiem RIGHT SQUARE BRACKET rzekł Ryan i nie wypytujaąc się dłużej spojrzał jeszcze raz na dymiaące ruiny twierdzy. RIGHT SQUARE BRACKET No, to chyba po sprawie. Sko nczyliscie na dzisiaj, panowie? RIGHT SQUARE BRACKET Tak saądzę RIGHT SQUARE BRACKET odparł ze słabym usmiechem Mallory. RIGHT SQUARE BRACKET W takim razie proponuję trochę snu. RIGHT SQUARE BRACKET Co za cudowne słowo. RIGHT SQUARE BRACKET Miller ze znużeniem
odepchnaął się od scianki kapita nskiego mostku i stanaął chwiejnie, zmęczonaą rękaą sięgajaąc do zaczerwienionych, bolaących oczu. RIGHT SQUARE BRACKET Obudzcie mnie w Aleksandrii. RIGHT SQUARE BRACKET W Aleksandrii? RIGHT SQUARE BRACKET Ryan spojrzał na niego z rozbawieniem. RIGHT SQUARE BRACKET Dopłyniemy tam za trzydziesci godzin. 9
RIGHT SQUARE BRACKET To własnie miałem na mysli RIGHT SQUARE BRACKET odparł Miller. * * * Miller nie przespał trzydziestu godzin. W rzeczywistosci spał raptem nieco ponad trzydziesci minut, po których obudził się, powoli uswiadamiajaąc sobie, że cos go ra- zi w oczy. Pojęczawszy i ponarzekawszy przez jakis czas niesporo, zdołał odemknaąć
o oko i zobaczył, że to swieci jaskrawa żarówka wpuszczona w szalunek sufitu któraą przydzielono jemu i Malloryfemu. Wsparł się na chyboczaącym łokciu, łał doprowadzić do stanu używalnosci drugie oko i bez entuzjazmu przyjrzał się dwóm współpasażerom RIGHT SQUARE BRACKET siedzaący przy stole Mallory bez waątpienia przepisywał wła- snie jakaąs wiadomos ć, a komandor Ryan stał w otwartych drzwiach. RIGHT SQUARE BRACKET To oburzajaące! RIGHT SQUARE BRACKET sarknaął gorzko Miller. RIGHT SQUARE BRACKET Przez całaą noc nie zmrużyłem oka.
RIGHT SQUARE BRACKET Spaliscie trzydziesci pię ć minut, kapralu RIGHT SQUARE BRACKET odrzekł Ryan. RIGHT SQUARE BRACKET Przykro mi. Ale Kair powiedział, że ta depesza do kapitana Malloryfego jest nadzwyczaj pilna. 10
RIGHT SQUARE BRACKET Nadzwyczaj pilna? RIGHT SQUARE BRACKET spytał podejrzliwie Miller i po chwili się rozpromienił. RIGHT SQUARE BRACKET Pewnie chodzi o awanse, medale, urlopy i tym podobne. RIGHT SQUARE BRACKET Spojrzał z nadziejaą na Mal- loryfego, który własnie sko nczył rozszyfrowywać depeszę i wyprostował się. RIGHT SQUARE BRACKET Tak? No, nie. Własciwie to zaczyna się dosyć obiecujaąco, od najserdeczniejszych gra- tulacji i czego tam jeszcze, ale ciaąg
dalszy nie jest już taki przyjemny. Mallory powtórnie odczytał depeszę, która brzmiała: SYGNAŁ PRZYJĘTY NAJ- GRATULACJE WSPANIAŁY WYCZYN. DLACZEGO POZWOLILIŚCIE ODPŁYNĄĆ NA ANDREI DURNIE? NATYCHMIAST NAWI ĄZA Ć Z NIM KONTAKT. EWAKUACJA PRZED LSWITEM PO ODWRACAJĄCYM UWAGĘ NALOCIE BOMBOWYM Z PASA NA POŁUDNIOWY WSCHÓD OD MANPRZESŁAĆ KN Z SIRDARA. PILNE 3 POWTARZAM PILNE 3.