uzavrano

  • Dokumenty11 087
  • Odsłony1 774 267
  • Obserwuję776
  • Rozmiar dokumentów11.3 GB
  • Ilość pobrań1 041 880

Cezary Lezenski - Masoni bez maski

Dodano: 7 lata temu

Informacje o dokumencie

Dodano: 7 lata temu
Rozmiar :39.9 MB
Rozszerzenie:pdf

Cezary Lezenski - Masoni bez maski.pdf

uzavrano EBooki C Cezary Lezenski
Użytkownik uzavrano wgrał ten materiał 7 lata temu. Od tego czasu zobaczyło go już 284 osób, 158 z nich pobrało dokument.

Komentarze i opinie (0)

Transkrypt ( 25 z dostępnych 136 stron)

Projekt okładki Lech Tadeusz Karczewski Kori:kta Anna Filipska Co1!yright Cezary Leżeński Graffiti be ISBN 83-922655-1-3 l-l{vdm\'rn Graffiti be Toru11, tel. 056 654 4 7 14 dtp PracO\mia Kompakt Toru11. tel. 603 880 855 Spis treści I. Daj tylko znak .. • •. I 2. Ołtarz \tariacki, bi~kupi. k!>ięża i ~,,;ęci w mai.onerii .... „ ••• • „ ••. „ „ „ „ „ .•. 9 3. Pnmas masonem . „ ...„ .. „ „.„ „ . „. „ •.. „ „ „. „ „ „ „ 1-ł -! król Polski w ~iódmym ~topniu .„. „ „ „. _„ _.• „ „ „ .„ „ „ „. _„ 19 5 Ojczymę moj:.i wszelkimi sposobami ratować „ ...... . „ . • . „ ......... „ „ .••. 24 6. Ci L malarni królewskie) „. . . . . . . . . • „ .. ..... „ ... ... . „ .......... „. 31 7. Order Pacanowskiej Kozy z Ciemnogrodu . „. „ .... „ „. „ „. „ „ „ • . .•..• „ „ 35 8. Teatr \ddzc; o~mnie polski „ .. „ .• „ ....•. • „ .... „ •.•... . • „ .. -łO 9. General Dąbrow~ki maszeruje do loży . ....„ ..•... „. „ ... ••... •... „ ........ 46 IO Mason na \ Vawelu .... ..„ „ • •••• „....... „ ••••• „. „ „ „ „ •.. . „ ••. . „... . . . 50 I I. Fanuszek na kontuszu . „ •. „ ......... .. „ •. • „ ..• „. „ ... „ ••.•. . •..... .. „ ... 57 12. Padł na kolana przed geniuszem narodu ..„ „.„ .••. „ •..•..... „ ... „ „ . 62 13. Szanował religi~ i przykazania przodków. „ ........ „ „ ....•.•... .. „. „ „ „ 67 1-ł. \'\'iclki skandal wokół Jezusa Chrvswsa i Gorliwego Litwina ..„„„. „ . . „ •.• 72 15. Ordon trzykrotnie uśmiercony „ ..•..„.„.. „ •.•. . •• •... .. „ . • 78 16. Podi::jrzany~ Adam ~fickiew1cz „ ••.. . ..• „ „. „ ••...• „ „ • •• .•. „ „. „ •••.• 83 17. Carska zagadka skazany a nie o~;idzony . .„ „ •. „ .•......... 88 I&. Miał "rząd dusz" równy Triem WiesLczom i 5icnkie,,;czO\\; ..„ • .. „. „. „ .• 93 19. Niedoceniony bohater - bozysLCLe młodzieży . . ... .... ...... ... ... IOO '.W. Zagrajmy jevcze raz... . .„. „ .... „. „ .. „ .....•...• „ I08 21 ·\Jeksander Fredro śmieje się ostatni . .. ....„ .„...........„ .. . ....... „ ... I 15 22. legiony to brater.ka nuta.„ . ...................„ ... „ . .•.••. „. „.„ . •. . ..• . I 19 23. Artyści dlutn i 'ceny .. „ •.•••.•.• „ „. „ • •••.. „ „ „ .... „ „ •.•.. • ••.•.••••. 124 24. Pastor mistrzc;>m . .... ....... ...„ .. . . .... .... „ . ... ......... „ .. . ........... 132 25. Wolnomularz Piłsudski .„.„ „ ....••.•.•.. „ • „ „. „ .. „ .„.„• . „ „ „ ... „ 136 26. Doktor Judym był masonem .........„.„ „. „ „ . „ „ „ ..•. .•. •. „ ...•.... ••.•. 140 27 Pan przecież zna Wieniawę . ...„.„„ ... „ ...........•....... „.„ .••• „ •.•. „ „. l-ł7 2b. 5mierć prezydenta .„ .• „ • . • ..• „ ..........•.....•.... „ ..•.••• • .... _...... 152 29. Nicgodn~ fanusLka .„ .... •• „ ............. „ .„ • •... „.„„ . . „ . •. „.„„ ....... 159 30.

38. Był bratem wła~nej.\O oji:a . . ............„ ..... . ............ . . . „ . •.•. 220 39 Dawnych Polakó\\ dumę i szlachetność... .. . .. ......... . . ........ 227 -10. PrZ)iaciel księdLa Popiełuszki . . .. . .......... . .... . ........ .... .... .... 236 -11. Bibliografia ... .... . . . ..... .. ..... ...... ........... ....... ......... . ..... 243 -12. Wolnomularze,,. Polsce i na ś,,;ecie - bardLicj znane osobi~to~ci .... .. . ... 253 -11. Źródla .......... . . . . ............ ................ .......... 267 -4- Ka::ąy, na kogo s=c::ujq 1ako 1U1 111a1011n, to z regu!J•c::.lowiek prawd::in'ie 11a obraz i podobinist11·0 Bo::e. Z1111'.5=e to są i bj'li lud::ie z f:ypu, który Polskr w d:::ie1acl1 d::i1·igal do góry; natomiast ci co walc:;yli =maso11e1iq. to ~J1li l11d::ie =~ypu, któl)' Polskr gubił i grzebał. Dziś ci gubicie/e i grabaru ojąV::l!J' prze~ywajq swój triun!fi rmesa11s, dlatego dr::ę o los Polski. Maria Dąbrowska "Dziennik.i„ (zanoLOwane 27 listopada 1938 roku)

Dai tylko znak Na dworze zapadal już zmrok. Latarnie zapalały się wzdłuż ulic, rzucając przez firanki mdłym światłem cienie na mój pokój. Pochłonięty lekturą pewnie bym nie dostrzegł nadchodzących ciemności wieczoru, gdyby nie litery w książce, które zamazywały się, tańczyły mi przed oczami. Zapaliłem pospiesznie lampę i czytałem dalej z wypiekami na twarzy. Mimo że od tej chwili minęły lata, doskonale wszystko pamiętam. Czytałem właśnie książkę, która głęboko ożywiała moją wyobraźnię. Otóż z 'vięzienia na wyspie ucieka ·wpław przestępca, lecz w rzeczywistości człowiek szlachetny, podstępnie ,..,1.rącony do lochu. Strażnicy wykrywają ucieczkę i ruszają w pogoń za zbiegiem, który tymczasem zostaje wyłowiony przez przepływający ,,, pobliżu statek. Kapitan od razu orientuje się, kogo przyjął na pokład i los uciekiniera wydaje się w góry przesądzony. Znów na długie lata uafi do wilgotnej, pełnej szczurów celi. Lecz więzień daje kapi- tanov.1 jakiś tajemniczy znak i staje się cud. Bo kiedy strażnicy wracają na pokład. by odszukać uciekiniera, kapitan zdecydowanie twierdzi, że nikogo nie wyłowił z morza i że zbiegłego więźnia należy szukać gdzie indziej. Przy czym jasno wynika z tekstu książki, że obydwaj - uciekinier i kapitan - nie znali się i nie spotkali nigdy przedtem. Zafascynowany czytałem dalej. Okazalo się, że kapitan statku i zbieg byli masonami. Wystarczyło. że jeden ujawnił w tajemniczy sposób swą przy- należność, a drugi natychmiast udzielił mu pomocy. W tym przypadku, ratu- jąc mu zdrowie, które by stracił \V kazamatach. a zape\vne i życie. Urzekł mnie ten nadzwyczajny przykład solidarności ludzi nieznających się, lecz należących do jednego nviązku wolnomularzy. To było coś, co z nieprzepartą siłą działało nie tylko na wyobraźnię nastolatka, lecz pozostało w mej pamięci do dziś. Z żadnej innej książki. z tych przeczytanych przez \\iełe, wiele lat, nie dowiedziałem się, jaki mógł być ten wolnomularski znak. IGedy zaś zapy- tałem o to znajomego. który przyznawał się, że jest wolnomularzem, po\\ie- dział: "my umiemy dobrze strzec swych tajemnic". Zaś, co do moich wątpli­ wości, czv ta masońska solidarność nie może bvć wvkorzvstana do niecnvch celów. zdzi\vił. się bardzo i odparł: „jeśli ktoś ~ostal przYjęty do nas. w ,nie może być czło\\iekiem niegodnym i należy mu zaufać, że prosi o pomoc w szlachetnyd1 celach··. -7-

Cała ta historia, Łącznie z podchodami, jakie z paru kolegami w latach szkolnych czyniliśm) do \\'ilłi. " której ongiś mieściła się \\'arszawska loża wolnomularska pozosta\\iło w mej świadomości chęć odkrycia tajemnicy, poznania tego. co sekretne. Jednak tajemnice masońskie. i tu rację miał mój znajomy. są dobrze strzeżone. A liczne publikacje, tak zaciętych wrogów jak i przyjaciół wolnomularstwa, stwarzają takie zamieszanie i rodzą tyle sprzeczności, że postanowiłem zdobyć się na próbę zgłębienia nie samych sekretów, a tego, kto w Polsce był ma-;onem i co sobą reprezentował. Dotychczasowe wspomniane wyżej publikacje, te chwalące "braci w far- tuszkach". jak i te odsądzające ich od czci i wiary, nacechowane są zbyt dużym stopniem uogólnienia. Poza mało czytanymi opracowaniami nauko- "')'llli obracają się głównie w sferze sporów ideowych, a nieraz poglądów i opinii bardzo stereotypowych. będących '' szerszym użyciu. Obiegowe, rozpowszechnione w społeczeństwie poglądy i opinie kpią sobie z logiki i argumentów, faktów i dowodów. Choćby przykład trylogii Sienkiewicza. Naukm''C)' udowadniają, że treść tej nadz\\yczaj popularnej powieści mija się z faktami historycznymi. Podobnie jest z majorem Huba- lem, który odmówił wykonania rozkazu naczelnych władz wojskowych, co kwalifikowało się do sądu wojennego, a który wyrósł na bohatera narodo- wego. Również książę Józef Poniatowski, tonąc w Elsterze, był ledwie przy- tomny z odniesionych ran i wcale nie "')'mówił rozpowszechnianego zdania: .,Bóg mi powierzył honor Polaków i Jemu tylko go oddam". Mimo to trylo- gia jest nadal jedynym źródłem \\iedzy milionów Polaków o dzikid1 polach i potopie SZ\Yedzkim, Hubal pozostaje '\vzorem bohatera bez skazy, a księciu Józefowi niezmiennie przypisuje się owo niezgodne ze stanem faktycznym zdanie. I żadne publikacje. artykuły. audycje nie są w stanie tego zmienić. Dlatego nie sądzę, aby niniejsza publikacja mogła podważyć tkwiące w wielu umysłach przekonanie, że masoni zagrażają światu, narodowi, kościołowi, że ta.jnie spiskują w zagarnięciu władzy nad śvdatem, starają się zniszczyć idee moralności, patriotyzmu, wiary. Chcę tylko na stronach tej książki pokazać tych, którzy zdecydowali się zostać masonami. pokazać. jakimi byli ludźmi, jak zapisali się w historii kraju, jak zasJużyli się Polsce. jej wolności i niepodległości. rozwojowi. Może to spowoduje, ze ktoś z Czytelników będzie chciał zgłębić nieco motywację tych. którzy przystąpili do stowarzyszenia braci spod znaku cyrkla i węgielniC): Chcę tylko dać znak, nie masoński, lecz intelektualny, polegający na bardzo prostym i OCZ)l\\istym pytaniu: Dlaczego, skoro masoneria jest taka z.la. nikczemna i zagraża prawie wszystkiemu, tak dużo ludzi \\'Spania- Jych, szlachetnych i zasłużonych znalazło się w jej szeregach. Mam nadzieję, że pytanie to nie pozostanie bez odpo\\iedzi. - 8 - Ołtarz Mariacki, biskupi, księża i święci w masonerii NiC\\iele brakowało, a Kraków nie mógłby się szczycić największym i naj- pięknieiSZ)'Ill dzielem gotyckim w Europie - wyrzeźbionym przez \Vita Stwosza ołtarzem kościoła Mariackiego. Urzeka on swym pięknem wiernych i licznie odwiedzających świątynię turystÓ\\, a jeden z najwybitniejszych pactów polskich Konstanty Gałczyński, nazwał go „Biblią z lipowego drzewa". O powstaniu tego arcydzieła sztuki religijnej zadecydowali... masoni. „Władze Krakowa długo szukały artysty. który podjąJby się wykonania ołtarza do świeżo odbudowanej największej świątyni, kościoła Mariackiego - stwierdza znawca spraw krakowskich, Leszek Mazan - Z pomocą przyszła loża wolnomularska, skupiająca najbardziej wpływo\\ych Krakowian. W 1477 roku. za jej namową, rada miasta poleciła sprowadzić z Norym- bergii Veita Stossa - wybitnego rLeźbiarza i oczywiście wolnomularza." Skłonienie rady miasta do zatrudnienia artysty-rzeźbiarza z Nor)mbergii chyba nie było trudne, z u-wagi na kontakty handlowe, towarzyskie, a nawet rodzinne patrycjatu krakowskiego. Były one bardzo ożywione, choćby z tej racji, /.e w Krakowie żyło wówczas dużo Niemców. Ale w grę wchodziły pieniądze. Koszt ołtarza miał wynieść około 2880 florenó''" to jest tyle, ile ówczesny budżet miasta. Przy tym nikt nie wiedział, jak długo trwać będzie rzeźbienie ołtarza, czyli, na jaki c7.as wydatki zostaną rozłożone i czy miasto je udfadgnie. Należy sądzić, że ówczesna loża "·olnomularska musiała mieć przez swych członków znaczne wpływy w mieście, by przekonać ojców miasta do podję­ cia decyzji o ta.k znacznym \\)'dacku. Należy także przypuszczać, że w spro- wadzeniu Wita Stwosza do Krakowa w roku 14:77 dużą rolę odegrała loża wolnomularska. W owym czasie ten nof)mberczyk mial niespełna trzydzie- ści lat i nic był postacią znaną, ze sławnym nazwiskiem. Jego dorobek arty- styczny z tego okresu życia, a także wykształcenie. nawet dziś są nieznane badaczom. Dlaczego więc wybrano właśnie jego? Czy nie dlatego, że był popie- rany przez wolnomularzy? Można powiedzieć. że w takiej motywacji kryje się niezbyt szlachetne kumoterstwo i zapewne w takiej ocenie jest uochę racji. Jeśli jednak ocenić skutki owego dziaJania. to należy po\\;edzieć, że masoni mieli rację - dzięki temu dziś świątynię zdobi ołtarz słynny na całą Europę. Rzeźbił go Wit Stwosz przez 12 lal. Tna pe\\110 w czasie dwudziestolet- niego pobytu w Krakowie zyska! szacunek i uznanie miejscowego społeczeń­ St\va nie dz.ięki swym braciom-protektorom. lecz przez swą pracę i obywatelską postawę. Nie mogło być inaczej. skoro został przyjęty do krakmYskiego -9-

cechu malarzy. snycerz~ i szklarz) i kilkakrotnie. bo \\ łatach 1-18-ł. 1489, 1491 i 1495, wybierano go starszym cechu. Był przecież zaslulon) dla miasta i Kościota. A jakby na ironię wobec dzisiejsrych fundamentalistów, postać hrata masona uwiecznił na swym ołtarzu - po prostu wyrzeźbił samego c;iebie. Możemy go zobaczyć. kiedy ołtarz jest zamknięty: "w górnym rogu prawego. ruchomego skrzvdła stoi zamvślonv. odzianv '' otrzvmanv od króla płaszcz, a na głowie ma '~ysoki kapel~z z '~:·giętym'na kszt~łt kapuzy rondem. zapatrzony\\ gestykulącego setnika w kubraku i z miec,~em u pasa". Ołtarz ~1ariacki jako gotycki. niepasujący do baroku. miał być w drugiej poło\\;e XVIII w. usunięty. ale na szcz~ście tak się nie stało. Uratowała go przed zagładą śmierć ks. Jacka Łopackiego. proboszcza kościoła i zażanego zwolennika baroku. Wkrótce moda na usuwanie gotyku przeminęła, bo, jak odnoto\\ala prasa, słynny rzeź.biarz Thorvaldsen, zresztą też wolnomularz., chociaż zwolennik neoklasycyzmu,'' trakcie odwiedzin Krakowa uznał ołtarz za wielkie dzieło sztuki, a w roku 1825 najwybitniejszy malarz polskiego romantyzmu, Piotr !\tichałowski, zażądał specjalnej ochrony dla dzieła ·wita Suvosza, bo jest ono: „w swoim rodzaju prawie jedyne i na m,;elbienie największych artystów zasługujące. będące dumą sztuki polskiej". Dziś ta potrzeba udowadniania, że ołtan Mariacki jest v.ielkim dziełem, wydaje się co najmniej dzhma. Natomiast wcale nie dziwnym może być pyta- nie: czy to możliwe. b~ \\ drugiej poło\\'ie wieku XV istniała'' Krakowie loża wolnomularska. skoro. jak uvierdzą historycy. pierwszym warsztatem masoń­ skim na ziemiach polskich była loża „Trzech Braci" powstała w 1729 roku. Nie jest \\)'kluczone, le owa krakowska loża bvla zrzeszeniem wolnomu- larzy jeszcze stano\\iących Z\\;ązek budowniczych katedr. wprawdzie już ze stopniami ucznió\\, czeladników i mistrzów i ceremoniałem masońskim, ale jeszcze niebędącym <;trnkturą niezależną od budowniczych. Jak twierdzą badacze problemu - do takich lóż przyjmowano stopniowo ludzi z arys- tokracji i innych zawodów. pnechodząc w ten sposób od wolnomularst\\'a operatywnego. tj. zawodowego do spekulatywnego. tj. związanego z ideałami i spekulacjami filozoficznymi. Można tak przypuszczać, bo jak dowod.t:ą zachowane protokóły mularzy z południowej części Anglii, a szczególnie informacje" nich awarte: „Kom- pania \ilułarska w Guidhall istniała już w roku 1376 i była reprezentowana \\. trybuna.le rady gminnej". Kompania ta w roku 1472 z królewskiego nada- nia Edwarda TV otnvmała herb, w ktor\'m dominował\· elementv masońskie. m.in. cyrkiel. Jeśli istniały takie poc~ąt.ki lóż maso-ńskich \\,Anglii " iek wcześniej, to dlaczego w XV stuleciu nie mogły istnieć " Norymberdze i Krakowie - dwóch miastach o bardzo oż~'\donych kontaktach europejskich. Ale czy można "yrażać zdzi\\;cnie, że masoni bvli tymi. którzv zaini- cjowali budowę ołtarza Mariackiego. a jeden z nich·w ciągu dwun~stu lat - LO- · :kie· 1 praC\· wvrzcźbil to arcvdzido sztuki srwcer~kiej na „chwałę Bożif'. c1ęz • • : • • . . • • . . • vV zasadzie trudno się tu dopatrzyc 1akichs r;:eczyw1stych sprzeczności, choc ksi ·l.a. a nawet niektórzy papieże -;urowo potępiali masonerię. \ajbardziej obiek.t)'\rnie problem ten ujmuje jed~a z najpcm:~żniejszyc_h em..·-yi

\Varszawskiego ks. \\"ojciech Szweykowski ?raz profesor teologii tegoż uni- wersytetu - ks. Konstanty Dembek. z łoŻ) „S\\-iątynia Izyc;". Obaj działali na początku xrx wieku. Jak też inicjowan) w 1806 roku \\" łożv „Świątvnia mądrości" ks. Stanisław Łuba, przeor Kannelitó\\ Bosych. Pon~dto mas~na­ n~i byli kapelani powstania listopadowego. księża: Antoni Pułaski - pijar, Piotr Semenko - zmartwychwstaniec, Józef Skibiński, Mateusz Tomaszewski i Ignacy Trepka. \\' latach sześćciLiesiątych XX "ieku kapelanem polskiej lożv "~ściuszko„ w Nowym Jorku był ks. Gabriel MakO\\icz. Zwyczaj posiad;. ma kapelanów istnieje zresztą nic tylko w polskich lożach. Pisząc o duchownych dzialających w polskich lożach, biskup Sebastian Pelczar zadaje podstawowe pytanie: „Cóż teraz po"iemy o duchu masonerii polskiej?" I z~raz te.l daje na to odpowiedź. trzeba przyznać, nacechowaną daleko posum~tvm obiekty\\izmem: „Zaprawdę nie tchnęła ona takim fana- ~zmem antyreligijnym jak francuska czy belgijska; owszem w swoich pismach 1 mowach często \\)'mieniała imię »Najwy.lszego Budownika ś,.,,iata« i nie dopuszczała do swego grona niedo\\iarków, acz w piern·s0m rozdziale »Regulamin dla lóż symbolicznych« z roku 1783 umieściła jako zasadę znie- sienie wszelkich różnic wyznaniowych. Bywało też, że jej członko\\ie cho- dzili do kości?ła, należeli do bractw kościelnych, przyjmowali przed śmiercią Sakramenta S\\. a sam \\ielki mistrz Wielkiego Wschodu Andrzej Mokro- nowski spowiadał się dn·a razy przed śmiercią, za co go biskup płocki Ponia- t~ws~i wysłm.\iał w Kurendzie czytanej z ambon, jako »\\iernego chrześcija­ nma 1 dobrego obywatela«. Robili też zapisy na rzecz klasztorów; wszakże loża krakowska »Przesąd zwyciężony« rozwiązując się " roku 1823 prze- kazała część swego majątku Siostrom Miłosierdzia i Bonifratrom. . Wśród masonów polskich - st\\ierdza dalej bp Pelczar- byli ludzie foiatli 1 gorącego serca. o clobro ojczyzny i wydźnignięcie jej z upadku jako też o reformę stosunków społecznych i politycznych szczerze dbali - i to ich wla_ści\\ie .ś~iąga~o d~ lóż, spodziewali się bO\\·iem, że masoneria jako insty- tuqa cymłizacy1na 1 pmtępowa, przyczyni się do zbawienie Polski. Nato- miast u wielu z nich poczucie religijne było bardzo slabe, a uprzedzenie do ~~ścioła wielki_e, na co obok wolterianizmu, józefinizmu. idei rcwoluC)inych 1 innych prądow '"'Ptynął niemało upadek ducha kapłańskiego u pewnej części _kleru świeckiego i zakonnego; a znadź stosunki duchowne w drugiej połowie xvm W. były smutne, skoro nuncjusz Durini mógł pisać, że na ~O b~~upów polskich było led,,ie pięciu dobrych pasterzy. Nic dziwnego, ~e ws~d duchowieflStwa O\vych czasów trafiali się ludzie złych obyczajów 1 bez mai:. a nawet masoni: otóż ich przykJad naśladowali ś·wieccv". . Biskup stara się być obiekt~'\rny. tak zresztą jak to z jego pozy~ji nauko- we1 na Uniwersytecie Jagiellońskim W) nik.ało. Musiał się też \\ swym życiu rełigijn)m i dorobku chrześcijanina dobrze zasłużyć, skoro - jak,doni~sła - 12 - prasa - został wyniesiony na . ~łta~e: ..Beatyfikacji sługi Bożego Józefa Sebastiana Pelczara dokonał 01c1ec S\\. Jan Paweł li 3 czerwca l991 roku podczas swoj_ej.I\' pi~ł~rz)mki do _Oj.c:ryzny.„ . . , . ~iewątphw1c gdz1es tam w zasw1atach musi rado\\ac się dusza zacnego biskupa z takiego wyróżnienia \\ Kosciele. i-:vł.k.o czy jest świadom tego. .le obok ponad 4000 błogosławionych i świętych, któi:·ch wymienia llustro1w11!Y Lek~yko11 Świ(tyc/1 znalazł się on san1, a nie znalazło się I7 beatyfikowanych księży francuskich będących zarazem masonami. A przecież należy sądzić. że choć powyżej cytowan) leksykon ich pomija, to nie są jedynymi księżmi stra- convmi w czasie rewolucji. Aż 6-l księzj zamordowanych podczas tej ren·o- łucji zostało przez Jana Pawła Il beatyfikowanych I października I995 roku jako męczcnniC)~ . . . . . . 1)mi siedemnastoma wolnomularzam1 wyrnes1onym1 na ołtarze stah się k.c;iądz Jean Maria Galiot - przewodniczący loży „L'Union" '' mieście Laval oraz szesnastu księży ubranych w fartuszki masońskie i zasiadających z nim w tej samej loży Wszyscy oni zostali przez rewolucjonistów jakobinów ska- zani na śmierć i straceni na gilotynie \\ roku I794. °''; księża-wolnomularze zostali beatyfikowani jako męczennicy za wiarę. Czy należy ich też zaliczyć do grona tych. u których nastąpił „upadek ducha zakonnego"? Jw ogóle, czy można tak określić błogosławionych? Przy całym szacunku dla błogosławionego biskupa Pelczara, dla jego rze- telności w sięganiu do źródet, nie sposób c;ię zgodzić z tezą, że XVTII-wieczna masoneria inspirację rozwoju tego ruchu czerpała z upadku obyczajów wśród kapłanów katolickich. a ich „zty" przykład naśladowali Ś\\ieccy. Jeżeli zgod- nie z rym, co stwierdza biskup. wśród masonów było wielu łuciLi światlych. zwole~ik.ów reform, dbających o dobro ojczyzny, to dlaczego odmawiali tych PfZ)'miotów ducho\\ieństwu? A przecie.! malo prawdopodobne wydaje się, by w XVTII wieku aż dwa tysiące duchownych ze wszystkich pra\\ie krajów europejskich zeszło tak skandalicznie z drogi cnoty i wiary. stając się masonami. i:vłu bowiem \\"Ol- nomularzy znalazło się na liście kleru „noszącego fartuszki". Spis ten spo- rządził nie jakiś libertyn czy niedowiarek. ale hiszpański katolicki historyk. jezuira Jose Antonio Ferre Benimcłi, zastrzegając, że wykaz ten jest nickom- pletn). l\1ało tego, na owej liście znalazło się pięciu ar0·biskupÓ\\, dwudzie- stu pięciu biskupów, pięciu metropolitów i archimandrytów oraz bardzo wielu zakonników z większości zgromadzeń. Czy ich wszystkich też należy potępić za działanie w zlej \\ierze i przeciw I

trzeba go stwor1..yć. by ze\\TZeć swe własne szeregi. Ani też argumem, że Kościół jest przeciwny organizacji. nad którą nie ma kontroli i wpływu. Bardzo wątpię, by tylko takie stano\\isko było przyczyną niechęci do wolnomularstwa. gdyż jak można było przeczytać w wywodzie biskupa Pelczara różnie się to kształtowało w przeszłości. Niewątpłi\\ie w stosunku Kościoła katolickiego do masonerii zachodzą różnego rodzaju zmiany. zresztą niejednokrotnie zależne od oso- bistych poglądów poszczególnych hierarchów. Jednym z pozytywnych przv- kladów jest "')l'lowiedź arcybiskupa Józefa ~1ichałika z roku 1999: w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informaqinej smicrdza on. m.in.: "Mó"iąc o masonerii, trzeba po"iedzieć. że winniśm~ uszanować wolę ich tożsamości i wyborów, o ile są zgodne z prawem - Bożym także, bo Pan Bóg każdego człowieka stworzył wołnvm.r Nie należy jednak sądzić. ż~ na e\\:olucję poglądów Kościoła katolickiego na ruch wolnomularski mogły mieć wp~' beatyfikacje l 7 księżv masonów, inicjatywa łoży krakowskiej w budowie ołtarza Mariackiego cz}· argumen- tacja ró:l..nych polemistów. Po prostu czasy się zmieniają, a horyzonty myśli ludzkiej poszerLają - tak wśród duchowieństwa jak i wśród masonów. Prymas masonem 'vV pierwszej połowic 1770 r., pod kierownictwem Wielkiego Mistrza Wielkiej Loży "Cnotłi"Y Sarmata" Augusta Moszyńskiego. stolnika wiel- kiego koronnego i zastępcy dyrektora mennicy państwowej, wzniesiono w Warszawie, na terenie jurydyki Bielino, pierwsz\' na kontynencie dom wolnomuJar,rn. fnauguracja Lej fa:iątyni maso11skiej,odbyła się 24 czerwca I 770 roku. w dzień świętego Jana - t~ady0inego ś·więta masońskiego. Nie '"szystkim się to spodobało. Swiadczy o tym list - relacja. w jakim nuncjusz apostolski w Warszm\ie, wojujący przeci\rnik OŚ\\iecenia Angelo Maria Durini opisał te uroczystości, a pismo wysłał do Watykanu: „Biskup poznański Młodziejowski„. jako biskup Warszawy i \\ielki kanclerz polski. powinien był prLeszkodLić niesłychanemu i nie;miememu skandalowi, jaki miał miejsce w tym Babylonie (...) w uroczystość fa·. Jana Chrzciciela. VI/ tym dniu zebrali się wszyscy obecni w \\'arszm,ie Masoni '' domu hr. \foszyńskiego. wielkiego stolnika koronnego i dozorcv króle\\·- skich budynków. stamtąd udali się do zbudowanej przez niego loży.'w środku której stal fantastyczny ołtarz z napisem Virtuti, Sa11ientiae et Solento sacmm. - 14- ej. cnock. mądrości i milczeniu po~więcony przybytek. Tapicer opo\\iadał, L.e kazano mu pien\'sze \\·ejście obić na czarno. ale do wnętr1a loży zaglądnąć nie dozwolono. Budynek ten ma okna jak w naszych kosciołach, a zwyczajem polskim otoczony jest parkanem, k~óry ob~,'i~szon~ suto czcn\'~n.~rm .suknen~. abv cieka,,; przez szpary ceremoniom posw1ęce111a przyglądac się me mogli W~wnętrznc i zewnętrzne oświetlenie, którego ukryć nie było można, tak.ie spra"'ialo \\Tażenie, że cale miasto było '' poruszeniu. Liczono w tym dniu 150 osób w własnych powozach. oprócz tych, którzy pieszo przybyli. Zja- wiło się tam i dwu przebranych zakonnikó\\, także i dwie damy pierwszych rodzin (marszałkowa Lubomirska i hetmanowa polna Rzewuska). Gdy im niejakie trudności " tern czyniono, odpowiedziala jedna z nich, księżna Lubo- mirska, żona marszałka w.k. (wielkiego koronnego - przyp. C.L.), cioteczna siostra króla. że \.\'łaśnie nieda\\110 "l'isana została do Masonek angielskich, nie widzi więc. dlaczego by nią być nie mogła w Polsce w swojej ojczyźnie. Nie umiano jej na to odpowiedzieć. Cala Warszawa mówi o tern. Bezwstyd doszedł do tego, że publicznie chełpią się z tego. mó\\iąc: byłoby szaleń­ stwem ukrywać się z lożą, jak to się dzieje w innych krajach. Błazeńskie S\\oje odznaki noszą publicznie na szyi. ozdobione zlotem i dyamentami obok orderu ś•,·. Stanisła·wa. Powszechne jest mniemanie, że król wydal 2000 zip na wieczerz~. że prymas Podoski nie tylko na tę styp<; pożyczył swych sreber stołowych, ale incognito jako »dobry brat« sam w niej uczestniczył. Biskup poznański Mlodziejowski proszony o to, by zgorszeniu zapobiegł, miał odpowiedzieć: ja mam co innego do roboty. I w samej istocie, jakżeby mógł się sprzeciwiać spra\\ie. która wyszła od króla, od prymasa, od całej familii Poniatowskich, od najznakomitszych Rosjan i w ogóle od całej ro~isk.iej partii." Nuncjusz Durini wspomina w ~wym donosie o poruc;7cniu. jakie uroczy- stości wywołały w \tVarszawie. Z tym oburzeniem, to oczywista przesada. lvtasoneria w owvch czasach nie wzbudzała jeszcze takiego zdecydowanego potępienia ze st~ony kół kościelnych. a wśród społecze1'lstwa na ogól była kojarzona z władzą, z oświeceniem, z obozem reform. Stąd pewna liczba księży, kanoników i biskupów znalazła się wśród członków lóż. W tym sam prymas Polski Gabriel Podoski, choć niektórzy usiłowali podważyć jego przynależność do masonerii. Argumentem było podkreślenie, że tylko wypo- życzył: zasLawę i bral udział jedynie w obrządku Ś\\i~tojai1skim, do którego niektóre loże dopuszczały także nie masonÓ\\.. Nic bardziej mylnego. Nie tylko prof. Lud\\.'ik Haas nie ma żadnej obiek- cji. co do masońskiej przynałe:lności prymasa. ale również katolicki słownik biograficzny Biskupi kościoln w Polsce (Warszawa 1992) St\\it:rdza ''')Taźnie: „członek loL.y masońskiej". - ł5 -

Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Zaciekłość i niechęć nuncjusza Ouriniego tylko w części była oficjalnym <;tanowiskiem Kościoła. Wprawdzie już w roku 1738 papież Klemens Xll wydał bullę Tn emi11e11ti, potępienie o charakterze ekskomuniki, to prz;ięto je raczej jako ostrzeżenie. W bulli tej czytamy: „Ouzymaliśmy publiczne informacje o szerokim rozprzestrzenianiu się (...) pewnych stowarzysze11, zgromad.Lcń, zebrań, o spotkaniach i zjazdach zwanych wolnomularskimi(...), w których ludzie wszystkich religii i wszystkich sekt, prryjmując pozory naturalnej pra\\'ości, wiążą się pomiędzy sobą układem tak bardzo ścisłym. iż według praw i statutów przez siebie ustano- wionych w ogóle nieprzeniknionym i zobowiązują się pod prLysięgą na Biblię i pod najcięższymi karami zachować w nienaruszonej tajemnicy wszystko. czego dokonują w mrokach tajności i sekretu. Z tego rodzaju sto\\'arzyszeń wynika z:azwyczaj \.Vielkie .do, nie tylko dla spokoju państw, ale róm1ież dla zbawienia dusz (...)". A więc krytyka tajności i brak możliwości rozeznania się z zewnątrz ,,. debatach i celach masonerii oraz: dezaprobata dla łączenia się z innowier- cami w jednej organizacji. Ten aspekt tajności potępił również Benedykt XIV w bulli Proi•idas z roku 1751: „Jak gdyby wolno było komukoh,iek do tego stopnia cenić obietnic~ lub prLysięgę. aby czuć się zwolnionym od odpowie- dzi prawmYitej władzy, która chciałaby poznać. czy ..,, tego rodzaju zgroma- dzeniach tajnych nie czyni się nic przeciwko państwu, religii i. prawu". Niemożliwe. aby prymas Podoski nie znal obyd,vu bulli. Dlacz:ego je więc zlekceważ.ył? Możemy tylko domniemywać. Prawdopodobnie uznał, że skoro jest sam masonem, wolnomularstwo nie może być pn:eciwko religii. Ponadto - czyż masoneria polska była przeciwna pailstwu, jeśli sarn król polski Stanisław August Poniatowski był jednym z czołowych jej protektorów. Ale są to tylko spekulacje. Natomiast odpowiedź generalna jest nieco szersza i głębsza. Wspomniany już słm'v11ik biskupów określa prymasa niby jedno.macznie: "Po śv.'ięceniach (1743) kancler.1- królewiczów Ksawerego i Karola ( l 752) proboszcz katedralny w Krakowie, pisarz koronny (1757) i prepozyt komendatoryjny miechowski. Prowadził gorszący tryb życia, wiemy sojusznik Rosji i przeciwnik Stanisława Augusta Poniatowskiego, który pod naciskiem Rosji rnianmvał go 2-i Vl 1767 r. arcybiskupem gnieźnieńskim ( „.) Nie interesował się życiem kościelnym. popierał innowierców, dążył do uniezależnienia Kościoła w Polsce od Stolicy Apostolskiej (...)". W powyższej nocie biograficznej niby wszystko się zgadza. poza jednym - szerszym naś\\ietleniem postaci prymasa-masona, który był osobowością nietuzinkową i mimo wad, człowiek.iem o szerokich horyzomad1 myślowych. Zape\me nie był wzorowym kapłanem katolickim, ale to odrębny problem. Natomiast badacz życia Podoskiego, Emanuel Rostworowski, ocenia go bardzo wysoko, choć charakteryzując nic szczędzi przygan; rKorpulentny i jo"'ialny. - 16- obrotny i elokwentny, libertyn w zaróm10 obyczajowym, jak i intelektualnym tego słowa znaczeniu Podoski wyróiniał się bystrością umysłu i wykształ­ cenia. Biegle władał wielu j~zykami, był człm\iekiem oczytanym a zwłaszcza posiadł szeroką znajomość historii i praw Rzeczypospolitej. Równocześnie podkrdlano lenist~Yo i sy~ar:~zm, w ~óry~h po~ążal się_po ~ach ener- gicznej dzialałnosc1. Lubtqąc się w komach 1 dobre1 kuchni a także w towa- rzvstwie „bab i błaznów" (... ) prowadził życia nad stan i brnął w długi". , Podoski bvł z przekonania liberałem, tolerancyjnym. demokratą w pełnym i obecnym tego słowa znac.1-eniu. Na pe\.vno nie przywiązywał zb~·t wielkiej wagi do swego stanu dud10wnego. Rzadko nakładał szaty kapłańskie. Nosił przyodziewek francuski i prowadził świecki tryb życia. W zbudzając grozę wśród cnotliwych Polakó\\~ żył aż do śmierci z luteranką, wdową po saskim liwerancie (pośrednik, dostawca) Oemchową i był jej wierny. Nie darmo rodzony brat prymasa, Józ:ef Podoski. poseł i wojewoda płocki, nie mógł z nim znaleźć wspólnego języka w sprawach polityki we'-\1lętrznej oraz zagadnień religijnych i etycznych. A rysunek satyryczny z tamtych czasów przedstawia Józefa jak siedząc uczy katechiLmu stojącego przed nim brata prymasa. Podoski przez całe życie bardLiej był polit)'k.iem mającym wpływ na roz- grywki wewnętrzne i mię\'isko kapłańskie w Rzeczypospolitej zostal mianowany dzięki intern•encji rosyjskiej. Ale jest też prawdą, że wzmiankowany wyżej nuncjusz papieski w Warszawie, Ourini. kandy'izmu, - 17 -

tolerancji a nawet ekumenizmu, można zgodzić z taką opinią. co wcale nie oznacza występowania przeciwko wierze. Komekwentne dążenie Podoskiego do demokracji, wolności i swobód oby·watelskich, a przeciw tendencjom absolutystycznym Stanisława Augusta. najlepiej charakteryzuje jego list do Mokronoskiego z roku I 764. w którym pisze: "Drogi kuzynie. co 'iię tu dzieje! \Vołność i ojczyzna zginęła. Powy- myślali jakieś komisje na hetmanów. podskarbich, pieczętarzom przydano asesorów. marszałkom też, a tych \vsqstkich nominacja tylko od króla! Zważże jaki despotyzm delikatnie wprowadzony". Był więc Podoski od dawna z przekonania antydogmatyczny, liberalny, tolerancyjny. Pod tym względem wyprzedzał wielu Polaków owego okresu. Przede wszystkim był za reformami i oświeceniem, tak wówczas potrzebny- mi Rzeczypospolitej. Nic też dziwnego, L.e trafil do masonerii. Podsumowując, nie był prymas Jan Gabriel Podoski wzorem do naślado­ wania, daleko mu było do ideału. To niewątpliwe. Nie można kwestionować związków Podoskiego z Repninem. ani korzyści jak.ie w pewnym okresie wyciągał z popierania Rosji. Są to fakty historyczne. A przecież Podoski by! intelektualistą, przedstawicielem oświecenia o szerokich europejskich hory- zontach. Jego pogląd na zaściankowość. na komenvac:yzm i obskurantyzm wielu polskich kręgów społecznych był jednoznaczny. Rzeczywiście Repnin nagrodził go niebagatelną pomocą w uzyskaniu purpury kardynalskiej. Ale Podoski sprzeciwił się w pewnym momencie zapędom autokratycznego króla Stanisława Augusta (który popierany przez Carycę też nie był postacią jednoznaczną). a także wypowiedział posłuszeństwo Rosji. przypłacając to stanowiskiem prymasa i wygnaniem. OcZ}"'iście nikt nie broni Podoskiego. ani nic uważa go za wspaniałą postać historyczną, ale też wano przy \\szystkich zarzutach dostrt:ec w pry- masie człowieka myślącego. postępowego. liberalnego, choć... błądzącego. - 18- Król Polski wsiódmym stopniu \\r "Gazecie Wyborczej", w lutym 1998 roku ukazał się nekrolog: _Dnia 12 lutego roku 1798 zmarł na petersburskim wygnaniu śp. Stanisław August Król Polski i Widki Książę Litewski. W dwusetną rocznicę Jego śmierci. za duszę ostatniego WLadcy. który panował \\ Polsce z Bożej Łask.i i z woli '\Jarodu. odpra\\iona zostanie 12 lutego 1998 roku o godzinie I7.OO uro- czysta msza Ś\\ięta '' Bazylice Archikatedralnej Warszawskiej pw. św. Jana Chrzciciela". Kto zamówił mszę i dał nekrolog w gazecie - nie próbowano dociec. Nie- którzy podejrzewali masonów, którzy " ten sposób chcieli uczcić swego sławnego „brata". Ale nie ulega wątpliwości, że podobne inicjatywy, zawsze i wszędzie, są wyrazem S7acunku i sympatii dla zmarłego. I tak je należy przyjmować. Stanisław August Poniatowski byl czlo,,iekiem postępu. nowo- czesności i tolerancji. człO\\iekiem o szerokich horyzontach myślowych. Kiedy \\S4pił na tron w 1764 roku czynił to z przekonania, że jak mąż opatr7nościowy pr0'\\Tóci ojczyźnie praktycznie pojmowaną ,,;elkość. Że z kraju instytucjonalnej anarchii, zacofania gospodarczego i kulturalnego uczyni Polskę najprzedniejszą wśród narodów europejskich - nie orężem bynajmniej. lecz cnotą i mądrością ukoronowana. lnnvmi słowy, konsek-. - ' wemnie realizowanym programem reform politycznych. gospodarczych i kul- turalnych, których celem nadrzędnym miała być europeizacja i moderniza- cja kraju. a w konsekwencji prt:eistoczenie Sarmató\\ \\ łu\\)111 wówczas szlachci- ~em, czło\\iekiem o ciasnych horyzontach "Pana Brata", z podgolon)m czubem 1gardłującym na sejmikach. a takich było wówczas pełno w Rzeczypospolitej. Polecał go ponadto sla"-'IlY \\'olter. który wysta\\ił mu nader chlubną opinię: „człowiek. który na każdym kroku i w każdej sytuacji. gdzie inni co najwyżej m\'c:twem mogli by się \\)·kazać, Lawsze działał szybko, pewnie i skutecznie". Historycy odnotowując nie tylko dalekosiężne zamierzenia Czartoryskich, podkreślają także atmosferę domu rodzinnego. " którym wycho\\ywaJ się - 19-

mały Stasio. Ton nadawała matka Konstancja mająca prLejonalnymi oficerami - generałami. Również stworzył coś. co przetrwało w Wojsku Polskim do dziś - zaprojek- tował wężyk przysługujący stopnio,,; generalskiemu. I choć to najmniejsza zasługa tego króla. to taka wlaśnie dystynkcja najwyższego stopnia w Wojsku Polskim wyróżnia naszą armię ,,. świecie. Sama masoneria, jak i jej idee nie były Stanisławo\\; Augustowi obce. zetknął się z nimi nie tylko podczas swych zachodnioeuropejskich podróży, lee!. już wcześniej. \V roku 1749 przybył do \\'arszawy i osiadł w niej na stałe Jean Luc Louis de SaJverte, znakomicie wykształcony i oczytany, mają­ cv najwyższy stopief1 masońskiego wtajemniczenia. Mianowany przez króla Augusta nr pułkownikiem, wykonywa! też funkcje nauczyciela w kolac~ pol- skiej arystokracji. To właśnie on od września I749 roku udL.ielał I7-łetntemu wówczas Stanisławm,; Augustowi lekcji rysunków. architektury i inżynierii wojskowej. Założył też w swoim mieszkaniu lożę „Dobrego Pasterza". Nie sposób ''ięc, aby Poniatowski nie slyszaJ czegoś na temat wolnomularstwa od samego de Salverte, bądź nie doszty do niego wiadomości od innych osób. Ponieważ de Salverte miaJ nieograniczony dostęp do dworu królewskiego i do kół arystokratycznych jest oczywiste. że rodzice Poniatowskiego wie- dzieli, komu powierzają naukę s~·na i nie mieli nic przeciwko temu. Polska była wówczas szczególnie podatna na przy)mowanie wszelkiego rodzaju ofa;eceniowych nowinek. \Viązalo się to nie tylko z_ tradycjami wol- ności szlacheckiej i tolerancji. jak np. wobec innowiercó'' i Zydów, ale takJe z tendencjami reformatorskimi reprezentowanymi przez \dełe możnych rodów arvstokratvcznvch. W WarsLawie już w roku l 729 ukonstytuowała się pi~rwsza l~ża ~asońska nosząca miano „Trzej Bracia··. Data ta \\;dniaJa na płaskorzeźbie wolnomularskiej na frontonie kamienicy na Krakowskim Pned- mieściu 63, w której to jeszcze w XIX w. odbywały się posiedzenia lożowe. Był jej członkiem, a może nawet przewodniczącym. hr. Fryderyk Rutowski. naturalny syn króla Augusta TL \Varszawa stała się więc pierwszą stolicą w Europie środkowowschodniej , gdzie powstał ruch wolnomularski. V\' Berlinie i \'\'iedniu bowiem pierwsze posiedzenia loży odbyły się dopiero w I 740 r. O zaimeresowaniu zakonem „braci w fartuszkach" najlepiej Ś\\;adczy wyda- nie\\' roku 1737 „Apologii Franc-Masonów". przekładu francuskiej broszury, dokonanego przez Józefa Epifani Minasowicza. Był to pier\\'szy w języku polskim utwór wolnomularc;ki. który wyszedł spod praS) drukarskiej. Lud\\ik Hass zwraca uwagę na fakt, że Minasowicz. poeta. człowiek pobożny. choć mason, był \\Taz z biskupem Józefem Załuskim założycielem piewszej stołecznej biblioteki publicznej, a później redaktorem naczelnym czasopis- ma c;połeczno-politycznego ,\fo11itorn. głównej ostoi polskiego oświecenia. -21-

Trudno obie wyobrazić. by młody Stanisław August, karmiony od dzieci11- ~twa tymi ideałami nie zainteresowal się problemami masonerii. Istnieją ponadto informacje o zetknic;ciu się Poniatowskiego z wolnomu- larstwem brytyjskim \\ czasie jego pobytu w Anglii w latach 1753-175-L Podobno, według nie w pełni sprawdzonych doniesień. miał on być inicjo- wany w loży, do której wprowadził go przyjaciel. angielski prokurator kró- lewski Charles Yorkc. Nie bvło to na ówczesne stosunki niczvrn niezwvkłym a młody Poniatowski ze S\~'\m liberalnvm \\'\'kształceniem ·i o ofoie~on,ych zainter~sowaniach - jak pis~e Hass - z pewno.ścią stanO\\ił dla \\Olnomul.;rz\' angielskich cenny nab:-cek. Pewnie L. tego powodu później, w latach panow~­ nia Stanisława Augusta. krążyły pogłoski. że ma wysokie stopnie masońskie„ Natomiast faktem bezpomym jest, że \\iadomość o elekcji i koronacji Stani- slawa Augusta na króla polskiego we 'vvrześniu i listopadzie 176-t roku roze- szła się szybko i dość powszechnie " zagranicznych kołach wolnomularskich i zostala przyjęta z satysfakcją. Był bO\\iem osobą znaną i poważaną w tych kręgach i traktowano go jak członka loży lub co najmniej „eksponenta" tej idei. A że idee te wcale nic były takie antyreligijne i antypaństwowe. jak to niekiedy kr:-cycy masonerii zarzucają. wystarczy sięgnąć do dokumentó\\: 28 września 1769 r. loża „Cnotliwego Sarmaty" proklamowana została uro- czyście Wielką Lożą. tym samym stając się „warsztatem" rnierzchnim ruchu wolnomularskiego w Polsce. Równocześnie przyjęto szoegółowy regulamin oparty na angielskiej konstytucji Andersona z roku 1723, lecz dokonano w niej zmian dostosowujących ją do ówczesnych warunków polskich "Członkostwo zostało uwarunkowane przynależnością do jednego z "}znań chr.leścijańskich, szczegółowe zaś przepisy określały warunki mordlne, jak.im powinien odpo\\'iadać kandydat i - \\' sposób om;crający pole do elitarnej interpretacji - mówiły o niedopuszczeniu . Król podpisał pisemne zobov.;ązanie \\iemości i posłuszeilstwa zwierzchni- kom Zakonu, wypełniania obowiązków i zachowania tajemnicy Przyjął także nazwisko zakonne - „Salsinatus eques a Corona vindicata" co stanowilo ana- gram imienia łacińskiego Stanislaus. :-.:a t:mże samym posiedzeniu nadano królowi wszystkie stopnie wta- jemniczenia. aż do siódmego, najwyższego" owym czasie. za co, jak podają zachowane dokumenty \\niósł opłatę 76 i I 2 dukata. Od odbierającego przy- sięgę otrzymał pisemną gwarancję w języku francuskim, że jego akces do wolnomularstwa będzie zachowany w tajemnicy nie tylko przed profanami, lecz i przed braćmi - adeptami, którzy nie osiągnęli siódmego stopnia wta- jemniczenia, tj. Kawalera Różanego Krzyża. :'\iewątpłi\\;e prz;;ęcie króla do loży było wielkim sukcesem ówczesnych wolnomular.1y, a faktu tego. mimo obO\\iązującej ,,. zakonie tajemnicy, nie dało się w pełni ukryć. Było to cenne, bo zachęcało stronników reform i zwolenników idei oświecenia do jes.1cze żywszych i jeszcze energiczniej- szych działań. Poniatowski, \\stępując do masonerii, chciał sobie ponadto 7.ape\\nić poparcie szerokich rzeszy braci w kraju, a szczególnie poza grani- cami. 'I)m bardziej, że Zakon jako swój cel wskazywał niedopuszczenie do utraty państwowości przez Rzeczypospołitą, a po 1772 roku żadna z łóż nie uznawała rozbioru Polski. O działalności wolnomularskiej króla - jak smierdza Hass - brak bliż­ szych danych, poza przyjęciem do loży i uiszczaniem składek. Pom;erdza to sam Poniatowski, w liście pisanym po niemiecku I stycznia l778 roku do jednego z przewodniczących Ścisłej Obserwy, \V którym można m.in. przeczy- tać takie oto usprawiedliwienie się .l braku żywszej działalności \\ warsztacie zakonu: „Uczciwy czlO\\iek musi dotnymywać słowa. Dlatego pomagałem już i będę jeszcze pomagal, zgodnie ze wskazaniem Wysoko Szanowanych. w wypełnianiu Ś\\iadomej roboty i nadal będę na tyle scosował się do tych wskazań, na ile mogą dać się pogodzić z moimi obowiązkami publicznymi i okolicznościami". Rozwój masonerii i tworzenie nowych lóż w Polsce skłoniły Wielki Wschód Francji do usankcjonowania istniejącej już loży „Parfait Silence" („Doskonałe Milczenie"). Zaś w lut)m 1780 roku loża „Katarzyna pod G\\iazdą Północną" otrzymała dyplom od \Vielkiego Wschodu Anglii i utwo- rzono ?nowych lóż. Ponadto działało jeszcze 7 lóż: cztery rytu niemieckiego tv.\. "Schlej Obserwy". dwie w~pomnianego rytu francuskiego podporząd­ kowanego \'Viclkiemu \Vschodowi Francji oraz jedna - niezależna. -23-

Rosnąca popularność wolnomularstwa w Polsce, na co niewątpliwie miał wpływ akces króla Stanisława Augusta. doprowadziła wreszcie w roku I 784 do utworzenia Wielkiego Wschodu Królestwa Polskiego i Litewskiego. o czym zostały powiadomione wszystkie liczące się \Vielkie Wschody zagra- niczne. \Vielkim Mistrzem zostal wojewoda mazowiecki Andrzej Mokronow- ski. 7 maja tegoż roku odbyły się uroczyste obchody imienin „Króla i brata" Salsinatusa, czyli Poniatowskiego. Uświetniły je wspaniała oracja „Wielkiego Mówcy" Stanislawa Potockiego zatytulowana „O cnotach i wielkich przy- miotach Stanisława Augusta naszego króla". Tekst tego wystąpienia przesła­ no wszystkim 13 lożom, by je odczytać na posiedzeniach rytualnych. Pięć lat później. w lutym 1789 roku. po,•vszechnie dyskutowano o sytua- cji w kraju oraz udziale braci v.- naprawie Rzeczypospolitej. Wniosek końco­ wy był jednomyślny - prymat takiej dzialalności nad uczestnictwem w zebraniach lożmvych. Jakby dla podkreślenia zdecydowanych postaw pa- triotycznych podjęto decyzję o zmianie nazwy loży „Katarzyna pod Gwiazdą Północy" na „Stanisław August pod Gwiazdą Północy". Współcześni bardzo różnie, nieraz z krańcowo różnych poqcji, oceniają króla, ale jak słusznie Sl\Yierdza wybitny historyk Andrzej Zahorski: „Stani- sław August próbował lawirować, wygrywać wzajemne antagonizmy dzielące złowrogich sąsiadów, czynił kompromisy, szedł naprzód i cofał się, ale zawsz.e pozoslal wierny zasadniczej linii swojej polityki: reformować, przeobrażać co tylko można, wycofywać się z tego co okazuje się nieosiągalne w danym momencie, odłożyć na później nawet najpiękniejsze poczynania. skoro budzą sprzeciw za granicą i czekać, aż będzie lepsza koniunktura międzynarodowa". Oiczyznę moiq wszelkimi sposobami ratować Dzieje ojczyste, a z nimi Karol Zbyszewski w swym bestsellerze "Niem- cewicz od przodu i tyłu", wykazały duże poczucie humoru w opisie działań na rzecz uchwalenia Konstytucji 3 1\taja. Ś\\iadczy o tym udokumentowane źródłowo przedstawienie wydarzeń. Zbyszewski pisze: „Weselenie się z powodu konstytucji było ostatnim krzykiem mody. \Vytworne damy, widząc kogoś naburmuszonego w swym salonie, waliły go wachlarzem po łbie piszcząc: - Nie '"·olno być w złym humorze; mamy konstytucję, kraj uratowany! Czy pan nie kocha kraju? - 24- \'\'esolość prLenikała wszędzie, nawet do powa.lnego sejmu. Niemcewicz ""·gotował sobie mowę, spisaJ ją sobie na arkusiku i poprosił o głos. W tejże chwili zażądał go również ks. Adam. Naturalnie Małachowski oddał mu piernszcństwo. Czartoryski wystąpi! i odczytał słowo w słowo całą mowę l\!ien1Ce\\icza - wyciągnął mu ją bO\\iem ukradkiem z kieszeni. Gdv umilkł\· ok.Jaski, marszałek oznajmił: _ lmć pan'poseł inflancki Julian Niemcewicz ma obecnie glos. _Dziękuję, nie mam już nic do pmdedzenia, odparł czenvony jak piwonia. figiel książęcy podobał się wielce. Wkrótce potem mlody poseł czerni- howski wyciągnął tępemu koledze z kieszeni mowę, którą za pól dukata napi~ał mu jaki~ pijar. Tłomok nic nie zauważył i rozpoczął: - Najjaśniejszy królu. przcfoietnc rzeczypospolitej skonfederowane stany! tu sięgnął do kieszeni po tekst swej perory i nie znalawszy jej kontynuował: - a żeby was jasna cholera... Śmiano się do łez z tej obrazy majestatu. Przyjeżdżający spóźnieni posłowie kręcili głowami, mówiąc: - Eskamotowalikie konstytucję, niech już będzie... - i podpisywali akces. Król osobiście konferował z opornymi, przekonywał, obdarzał pierście- niami. Kończyło się orderem, tytułem lub pieniędzmi - \\'}'\\ierały one \\iększe \\Tażenie niż jego wymowa. Niemcewicz był bardzo czynny w tym zjednywaniu: rozpisywał się w Gazecie, ułożył bajkę o dwóch strumieniach, biegał nawet do Sucho- rzewskiego. perswadował; uparty kaliszanin nic nie chciał słuchać i '"yjechał do Wiednia naradzać się ze Szczęsnym. jak obalić kostytucyjną tyranię. ~loda nakazywała wielbić konstytucję. Ci co ją wielbili, nic znali jej. nie rozumieli ani trochę \\,ięcej od tych, co załamywali gnaty i jak Suchorzewski pletli o uŚ\Yięceniu despotyzmu. Można było "''YPić za zdrowie nowej usta- wy, ale przeczytać i pnemyśleć ją - na taki wysiłek już się nie zdobywano. Na prowincji szlachta wznosząc kielichy, mó\\ila: - 1\Jo, chwała Bogu. mamy konstytucję! Byle teraz wszystko pozostało po staremu to i będzie dobrze. Raz w salonie na Zamku marszałek wielki koronny Mniszek unosił się nad doskonałością ostatnich ustaw; zirytowany Stanisław Poniatowski, bra- tanek króla, warknął: -Głupie ustawy; czego się tu cieszyć, że każda Łachmyta skoro płaci 500 dukatów podatku może szlachectwo otrzymać. - A to jakim sposobem? Gdzież jest tak bezczelne prawo? - \Vlaśnie w tych wychwalanych przeL ,,;elce \\ielmożnego pana ustawach. - Nie podobna! To oszczerStwo! - Zapytajmy się kogoś. - Tak. ale kogo? Ignacego Potockiego tu nie ma... - 25 -

- Zapy1.ajm~ się mego stryja, U\\ierzysz mu waćpan·? - Oczywiście. Jego Królewska Mość umie ponoć całą konstytucję na pamięć. Pobie~li do Stanisława Augusta, któ~ miętosił jakąś panią" rogu salonu. Nie prLerywając pożytecznego zajęcia, król poświadczył. że ic;totnie '" prav·de o mieszczanach jest tak.i paragraf. Mniszek Lastygł ze zgroq. a Poniatowski podrwiwał: - Otóż ci śliczne ustawy i śliczna konstytucja; lada dzień cwój lokaj, mości marszałku, będzie ci równy. Jako minister spraw we,mętrwych Mniszek miał jednak głowę nie tylko do noszenia peruki, więc odzyskawszy zmysły odparł: - Nie doidzie do tego, bo primo: skąd mój lokaj we.żmie 500 dukatów? secw1do: gdy zobaC/ę, że je ma. to mu je zaraz zabiorę; po trzecie: możemy stosować wszystkie ustawy za wyjątkiem tego jednego zbrodniczego punktu. Owczy pęd zaganiał wszystkich w szeregi konstytucji. Janikowski latał po mieście z dobytą szablą gotów rozsiekać każdego co piśnie słowo przeciw niej. W sejmie tajnych kresek żądali teraz uparci zacofańcy. w jawnym turnusie patrioci mieli przytłaczającą większość, w tajnym przewaga ich nieco malała." Nastroje te wiele lat później potwierdza historyk ks. Walerian KaJinka. „Niełatwo jest Polakowi mówić o Konstytucji 3 Maja - pisze on - Kon- stytucja ta bowiem stała się relikwią narodową. Oznacza ona naj"yższy wzlot ducha polskiego i największe zwycięstwo, bo zwycięc;two narodu nad samym sobą. Odnosi się do chwili, która nas samych sobie wróciła" i kiedy „wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów postanowiliśmy ulepszyć prawa nasze dla ocalenia niepodległości i wolności narodu". Te słowa pełne patetycznego, ale jakże słusznego zachwytu wzmacnia dobitnie. a zarazem bardziej pragmatycznie Adam Mickiewicz, pisząc w 1833 roku w "Pielgrzymie Polskim" tak o konstytucji: „Jeden z jej artyku- łów po\\iada, że każdy, kro wejdzie na ziemię polską wolny jest. Ten artykuł dalej sięga w przeszłość niż wszystkie konstytucje europej- skie („.) życzeniem narodu jest rozszerzenie wolności na \\!>zystkie klassy narodu; rozumiemy tu przez pełność praw obywatelskich. („.) Konstytucja 3 Maja nadawała \\ielką obszerność i moc władzy naj- wyższej. Kto będzie umiał zgadnąć wolę mass. temu naród w Polsce da władzę wielką; lym silniej dzialać będzie, im lepiej '')Taż:ać zdoła myśl nar- odu polskiego. roLSLerzać wolność". \Vszystkie te, jak i \\iele innych wypm\iedzi chwalących, wręcz glory- fikujących Konstytucję 3 Maja, były wygłaszane bądź publikowane przez Polaków nastawionych niepodległościowo i liberalnie. Również zrozumiale są pozytywne opinie o konstytucji. pochodzące L kręgó'' zwolennikó\\ i szer- mierzy idei oświecenia. -26- Natomia:>t nieprawdą jest. że piern·sze reakcje sąsiadów Polski i monar- chów były zdecydowanie negat~\\11e. Zręczne dyplomaty~zne akcenty, j~k np. monarchia dzicdziczn~, panuj_ąca re~igia rz~·msko-katohck.a. ~ach_o":a~1e trzech stanów: szlachty, m1eszczan•ąwa 1chłopo" czy zachowame se1m1kO\\ szlacheckich utrudniało przeciwnikom uznanie jej za rewolucję obalającą uonv i porządek reżimu monarchistycznego. Śtąd król pruski. a ,,;ęc jeden z inicjarorów pierwszego ro1:bioru Polski " 1712 roku. pr1esyla teraz k.rólO\\i polskiemu gratulacje. Fakt ten podkreśla reprezentant dworu \\icdeńskiego w Warsza\\ie. Benedykt de Cach, a "it;c przedstawiciel drugiego zaborcy. . . . . "Pon,ierdzają się informacje. które przekazywałem wczesme1 w moim<;kromnym raporcie, a ntianm~icie: od dwóch dni krąży rutaj wiadomość, którą uzyskałem od wiarygodnej osobistości, a pochodząca bezpośrednio od króla Pobki, że otrzymał on od króla Prus gratulacje w zwiazku ze szczę­ ~liwie przepro\\'adzoną w dniu 3 maja polską rewolucją \\Taz z obietnicą po- parcia, gdyby zaistniała taka potrzeba. Wiadomości te są rozpo'':Szec~nia1~e dla dodania odwagi. polepszenia nastrojów. a zarazem dla pni:ec1wdz1ałama ewentualnym niekorzystn~m \\)·darzeniom. Autentvczność tej informacji t.ostała róm1iez potwierd.wna przez depeszę księcia jabłonowskiego z Berlina, w której donosi, że podczas audiencji, gdy wręczał pismo króla polskiego oraz przekazał urzędowe zawiadomienie o uchwaleniu konstytucji i powierzeniu tronu dziedzicznego elektormd saskiemu, król pruski '' pełni zaaprobował zmiany. które 1aszly w Rzeczy- pospolitej. i życzył Polakom sukcesu '' realizacji wprowadzonych tak donio- słvch reform, a także wyraził szczególne zadowolenie, iż polc;ka korona została p;;zekazana elektorowi saskiemu. Ponadto zapewni.!. że zawsze \demie docho- wa przyjętych zobO\\iązań, zgodnie z traktatem Lawartym z Rzeczypospolitą. Podobne treści zm,ierala depesza. jaka nadeszła do pruskiego charge d'affaire<; Goltza, którą przedwczoraj na specjalnej konferencji przekazał on polskiemu ministerc;twu". Tak więc nieprawdą jest. że Konstytucja 3 Maja od razu została potrak- towana jako „rewolucja obalająca trony i status quo \\ Europie". Posło,de i działacze patriotyczni opracowali jej tekst, nie tylko kierując się dobrem wolnego narodu, tolerancją i demokracją. ale także wzięli pod uwagę sytuację w kraju i w Europie, niejako „tylnymi drzwiami" wprm,adzając z jej pomocą prawa czlm\ieka i obvwatela. Dzięki temu stała się pierwszą w Europie a drugą w świecie, p~ Stanach Zjednoczonych. tak nowoczesną ustawą zasadniczą, pełną idei postępu. ró\\11ości wobec prawa i 1asad demokracji. Zresztą według Bogusława Leśnodorskiego: „Papież Pius VI, na prośbę tanisława Augusta, przysłał brewe 7. blogo- sła\\icństwem dla kraju i króla i przeniósł uroczystości Ś\\. Stanisława -27 -

z 8 maja na dzie11 3 maja. Przyczyniło się co do uświetnienia uroczvstoki obchodu pier\\'<>ZeJ rocznicy uchwalenia Konstytucji. gdy jeszcze zdaw;ło się, że szczęśliwe fata rozprosz~1 ściągające już zewsząd czarne chmurv nad Rzeczypospolitą. Ale przeciw Ustawie Rządowej i reformom \\)'Stę.powal nuncjusz papieski w Warsza\\;e Ferdynand Saluzzo. On też w porozumieniu z Largowiczanami uzyskał od papieża cofnięcie wspomnianych aktów i fak- tyczne poparcie dla przeciwnikó\\ reformy. Na Zachodzie Europy. a także wśród części społeczeństwa rosyjskiego. reformy w Polsce spotkały się z uznaniem. Pojawiły się w tymże czasie i później '' XIX. wieku tłumaczenia Konstytucji na inne języki, na francuski. niemiecki, wioski. :\fajdalej w życzliwej ocenie poszedł wówczas prezvdent Stanów Zjednoczonych, demokrata, przyjaciel Kościuszki, Tomasz Jefferson pisząc, że „świat ówczesny zyskał trzy konstytucje godne pamięci i sza- cunku, w kolejności ich ustanO\denia: amerykańc;ką, polską i francuską". I nie tylko. To właśnie nią Polac: zaznaczyli. jako pierwsi w Europie. swe umiłowanie \\'Olności i demokracji oraz fakt, że są m;ązani z cywilizacją zachodnią. „zm,;era więc Konstytucja majowa - pisze jeden z em1grantów londyńskich Komarnicki w 1951 roku - waności nieprzemijające, nie ograniczone co do czasu. Oprócz sn,icrdzenia woli narodu polskiego do życia, potwierdza ona nie- rozerwalny Z\\iązek Polski z C:'\,;lizacją Zachodu najpiękniejszym fai adctwem. Niestety, związek ten dotychczas najczęściej był jednostronnie przez nas ceniony. Wielokroć była Polska przez Zachód opuszczona i pozosta\.\iona złemu losowi. Ale to nie lmienia naszego stosunku do <:y'-Vilizacji zachodniej. To jest nasza 0"';Jizacja. Do niej należymy duchowo. Zasady poszanowania godności jednostki ludzkiej. wolności obywatelskiej i rządó" prawa, tkwią głęboko w kulturze polskiej i chrześcijaflskiej naszego społeczeństwa. To też nic nie \\'ymaże z duszy polskiej kultu Konstytucji 3 Maja". Trudno nie przyznać racji c:rtowanemu powyżej prof. dr Wacławowi Komarnickiemu. który opisywał do dziś aktualne porównania z Zachodem. A pamiętajmy, ze pisał je w roku szczytowego terroru stalinowskiego \\' Polsce. Nie sposób także nie zgodzić się ze słowami historyka i księdza Waleriana KaJinki przytoczonymi wcześniej. W ciasnym mieszkaniu księdza Scipiom: Piattoli odbvwa!y sie od stvcz- ~ia I791 roku narady nad zredagowaniem Konstytucjl. Te~ ~telige~tny 1 bystry Wioch. choć nie umiał ani słowa po polsku, choć czynnie działał w masonerii światowej, to przecież bardziej zasłużył się krajO\,;Jpołożonemu po obu stronach Wisły niż niejeden z Polaków szczycąc:·ch się swym patrio- tyzmem. To właśnie on. opierając się na zasadniczych koncepcjach Kołłątaja i posługując się konkretnymi sformuło\\aniami Igrtacego Potockiego oraz króla Stanisła\\a Augusta, też zresztą wolnomularz\• wysokich stopni. -28- zredagował cal) tekst. :--lapisał go po francusku a przetłumac/enie Konsty- tucji na język polski tm·alo micc.iąc. OCZ)'\\;ście. uwzględniono przy tym uwagi i propozyqe szerokiego kręgu działaczy. wśród których pf)m wiedli wolnomularze. Bv uchwalić jednolity tekst w trakcie obrad sejmowych, 2 maja zebrało się \\' ap~amentach marsLalka Stanisława l\lałachow

wło.lyłi oni tyle wysiłku, napisana została język.iem prostym. odbiegającym od stylu ówcześnie używanego w publikacjach masońskich..,Dopiero - stv.;erdza historyk biegły w tej tematyce - w zah1czonym do Konstytucji tek..~cie „Deklaracji StanÓ\\ Zgromadzonych„ pobrzmiewają wyraźnie tony wolnomularskiej retoryki. Zawarte w tym dokumencie pojęcie ..Najwyższej Opatrzności", której świątynię dla uczczenia uchwalenia Konstytucji posta- nowiono ufundować, kładąc kamień węgielny na terenie obecnego Ogrodu Botanicznego. na,,iązuje dość wyraźnie do pojęcia „Najwyższego Budow- nika \Vszechś\\iata'', stanm\iącego masońską wersję ..Istoty Najwyższej". Po uchwaleniu Konstytucji ~rnlnomularze i postępowo nastawieni posło­ \\'ie nie spoczęli na laurach. Swiadomi konieczności dalszego aktywnego i zdecydowanego działania powołali do życia Towarzystwo PrzYiaciół Kon- stvtucji 3 Maja. Organizacja ta, co do form i metod działania oraz \\'Vt\'czo- nych sobie celów, stała się faktycznie pierwszym w Polsce stro1111ict\:e~ po- litycznym utworzonym w nowoczesny sposób. Najpicnv na początku I 791 roku powstał w pałacu Radzi\\ilłowskim klub, który z początku liczył „do ośmdziesięciu 'itowarzyszonych, pomiędzy któremi niemało było posłów sejmowych". Z tego wykrystali.1..0wało się Towarzystwo Przyjaciół Konstytucji 3 Maja, na którym już w przeddzień uchwalenia Ustawy Rządowej. tj. 2 maja. pr.1.~ięto i zaakceptowano projekt konstytucji nazajutrz uchwalony. Najpienv było 150 osób członków założycieli. z czego pięćdziesięciu należało do wolnomularstwa. Liczba ta później urosła do około 200. Założycielami i działaczami były tak .manc postacie żyda publicznego ówczesnej Polski jak: Badeni, ksiąlę JóLef Poniatowski. Kołłątaj, Potocki lgnacy, Stanisław i Se\\'eryn. A. K Czanoryski. Niemcewicz, Lanckoroński, Bars, Kochanowski, ks. Piattoli, ks. Ossowski, Trebicki. Linowski, biskup Rybiński. marszałek Soltan, Stanisław Sołtyk, Weysenhoff i inni. Wśród tych innych był Marcin LeżcftSki, poseł na Sejm, autor paru broszur sejmo- wych, pradziad pis.tącego te słowa. Był ów Marcin jednym z 7 tworzących depuLację. czyli. jakbyśmy dzisiaj pm\iedzieli. zarząd stowarzyszenia i jak świadczą protokóły często przewodniczył posiedzeniom. - Towarzyst\\'O PfZ)iaciół Konstytucji 3 Maja odbyło w ciągu siedmiu mie- sit;cy swego istnienia, tj. do grudnia 1791 roku, 21 posiedzeń. na których oma\,;ano i in'.>pirowano clLiałalność posłów do podejmowania ,,. Sejmie wielu inicjatyw ustawodawczych dotyczących prawa, budżetu. wojska. mini- strów, Komisji Policji i w ogóle taktyki sejmowej. ~a kształt tych decyzji, co jest bardzo ważne i znamienne mieli także wpływ członko\\ie towarzystwa nie\\ywodzący się ze stanu szlacheckiego i niezasiadaj~1cy jak.o posłowie w Sejmie m.in. tac.1· mieszczanie jak: prezy- dent Warszawy Józef Łukaszewicz, prezydent Krakowa Jan Nepucen Kaspar): -30- adwok3t i pisarz Franciszek Bars i paru wars.wwskich prawnikó\\. '\!ie było ,,. t\'ffi nic sLczególnego. jak.o że wcześniej .i\lalachowski. Potocki, Niemce- "ic~ oraz wszyscy wybirniejsi posłowie wpisy,,ali się do ksiąg miejskich Warszawy. deklarując tym samym przynależność do stanu mieszczańskiego. Idee. w które tyle serca włożyli patrioci i masoni z czasó\\ Sejmu Cztero- ktniego. ostatecznie nie weszły na trn·ale " życie. Nie bvło to zape,me możliwe w tamtych czasach i w ówczesnej sytuacji Rzeczypospolitej. Ale u schyłku XVIII w. w warunkach wewnętrznych i zewnętrznych ustawodaw- stwo·Sejmu Czteroletniego jak i Komtyt.ucja 3 \.1aja jednolite dla całej Rzeczypospolitej stały się wspaniałą ideą wytyczającą drogi ku wolności, pra- worządności i tolerancji. Kierunkiem, który przyświecał wszystkim postę­ powym ruchom i paniom polskim. aż po schyłek XX. wieku. Patrząc na to, można zapomnieć, że Konstytucja 3 Maja funkcjonowała jako ustawa rządowa zaledwie parę miesięcy. Natomiast nie można zapom- nieć. jak.ie drogi i kierunki wytyczyła Polakom. Jak również nie należy zapominać, że gdyby nie zapobiegliwość i upór pohk.ich wolnomularzy zapewne by nie została zredagowana i uchwalona. Ci zmalarni królewskiei Było to '' pien\'szym łub drugim roku XXI wieku, kiedy z okazji jakiejś dziecięcej imprezy, doznałem niecodLiennego uczucia dotknięcia żywej his- torii. Zjm\.il się na niej aktor Ryszard Bacciarelli - prawnuk słynnego malarza nadwornego króla Stanisława Augusta. Rzadko się zdarza, by po tak długim czasie znaleźć potomka ,,. linii prostej, kogoś tak znanego. kto zapisał się na trwale w dziejach Polski i jej kulturze artystycznej. Zafas0 nowalo mnie to, co mó\\ił o ciągłości tradycji rodzinnej, pielęgno­ wanej z dziadka na wnuka, z ojca na syna, o - zdawałoby się - anachronicz- nej dumie z tego. że Marcello Bacciarelli z rąk króla\\' 1768 roku otrzymał szlachectwo z herbem Bacciarelli, choć legit) mował się własnym herbem włoskim. Ale było to ujmujące. jakiś żywy powiew historii. -r:vm bardziej że znałem przecież pana Ryszarda z ponad 200 ról. Oglądałem go \\' Teatrze im. Jaracza w Łodzi oraz Teatrze Nowym w \Varszawie. Dzięki temu był nie- jako moim dobrym znajomym. a przez t0 zbliżał mnie do swego \\ielkiego przodka. A postat Ul fascynowała mnie od dawna. -31-

Marcello Bacciarelli, chociaż. \.\'loch z urodzenia. chociaż proponowano mu intramą "służbę malarską" na dworze austriackim I\1arii Teresy, w roku 1765 pn:eniósł się do \Varszawy wraz L. rodziną, a już w I 766 r. zamieszkał w Zamku Królewskim, gdzie otworzył". swej pracowni słynną szkołę malar- ską zwaną malarnią. Była tO prywatna uczelnia sztuk pięknych, notabene pierwsza tego rodzaju w Polsce, ale dzięki poparciu króla Stanisława Augusta PoniaLowskicgo zyskała sławę i \\ielk.ie znaczenie. Z malarni królewskiej, bo taki przymiotnik zyskała. wyszło \Vielu znanych malarzy polskich jak: Józef Kosiń<;ki. Wincenty Lesseur-Lesserm\icz. SLanisław Marszalkiewicz, Anna Rajecka, Józef Wall i Zygmunt Vogel. N iewątpliwie do osiedlenia się rodziny Bacciarellich w Polsce przyczy- niła się znajomość, jaką malarz zawarł z późniejszym królem, a wówczas stolnikiem Litewskim. Poznali się w Warszawie, dokąd Marcello przvjeżdżal z królem Augustem III Sasem z Drezna, gdzie był swego rodt.aju nadwornym malarzem. Bacciarelli nie porzuci! Warszawy, nawet po przewiezieniu Stanisława Augusta do Petcrsbmga. Został w niej jako profesor malarstwa na uniwersytecie i pierwszy dziekan wydziału. Za swe zasługi mianowany został członkiem cenionego Warszawskiego Towarzystwa Nauk. Jako Polak z wyboru. doceniony za wkład w rozwój polskiego malarstwa, \\Taz z żoną został pochowany w katedrze warszawskiej. W swym bardzo szczególo,..,ym testamencie z I sierpnia I 8 11 roku, w punkcie 9 wyraźnie stwierdza: .,Co się tyczy mego pogrzebu, po moim zgonie, chcę i żądam, ażeby moje ciało stało czterdzieści osiem godzin przed pogrzebaniem, z wy- jątkiem. gdyby się Laczęło rozkładać, i żeby było pochowane w podziemiu kościoła belwederskiego \\ Ujazdo·wie. Ceremonie pogrzebowe mają być skromne i bez okazałości. Trzeba, żeby jedna uroczysta Msza i dwanaście cichych za spokój mej duszy. Rozdać biec.lnym dwanaście dukaców". W ostatniej woli malarz wyraźnie podkreślał, że chce być pochowany w polskiej ziemi, z którą związał się tyloma uczuciami i sprawami. General- nie t~n fragment testamentu został wykonany. ale z pewnymi zmianami. .,Zyczeniu malarza - stwierdza Mieczysław \.Vallis - by go pochowano w podziemiu Kościoła Belwederskiego w Ujazdowie, stało się zadość. Ciało jego złoiono, obok ciała iony, we wspomnianym kościółku. Gdy jednak koś­ ciółek ten miano rozebrać. zwłoki obojga małżonków przeniesiono do kated- ry św. Jana. Tam dzieci i wnuki malarza wystawiły mu nagrobek w nawie przylegającej do kościoła jezuitów, na ścianie bocznej nad chrzcielnicą. Nagrobek ten składał się z portretów olejnych obojga małżonkó\\, obłożonych kolorowymi marmurami, oraz białej tablicy kamiennej obramowanej czarnym marmurem. Na tablicy tej widniał napis łaciński ułożony przez uczonego włoskiego Sebastiana Ciampiego. \\' czasie ostatniej wojny nagro- bek ten uległ zniszczeniu.·· -32 - Stanowił on jeszcze jeden dowód na to, że Marcello, choć o.leniony z ma- larką miniaturzystką. Saksonką Fryderyką Richter, podobnie jak jego dzieci i "11uki, stał się Polakiem z uczuć i przekonań. 80\\iem jak pisze Alina Chvczewska: ..Bacciarelli, \\'łoch z urodzenia, od piern·szych bodaj łat po pdyjeżdzie zadomowi\ s.ię w p~ls~m środm\;sk~, ."'TaLli\\;e odczuwa! jego walon· i specyficzny »klimat«. S"1adczą o rym 1uz wczesne, powsLałe pod "'Pi)"~·em malarstwa s~mackiego p~rtrety z ich char~terys~·ką modela, z elementami upozowania. gestu, stro1u. Z czasem przywiązał się szczerze do przybranej ojczyzny, uważał się za Polak.a. Malarstwo jego uksztaltowało się ostaLecznie w Polsce, gdzie w niepowtarzalnej atmosferze tragicznych wyda- rzeń politycznych. gorący patriotyzm i mądrość poczynań mieszały się przedziwnie z lekkomyślnością, pychą. żądzą zabaw i sobkostwem, gdzie artvści dzięki mecenasowi na tronie 1.yskali wysoką rangę społeczną, a oso- bisty „gust" króla nad budową jego siedzib i gromadzone przez niego zbiory po~\·alały bez wyja1:dów za granicę studiować wybitne osiągnięcia \\'Spól- czesnego malarstwa curopeiskiego. Przebył drogę długą i bogatą w artystyczne ''ydar.tenia. Po okresie eklek- 1:ycznych poszukiwań włącza się w nurt tzw. pierwszego neoklasycyzmu, nawią­ zującego do włoskiego renesansu. (...) Ta wczesna fom1a XVIII-wiecznego klasycyzmu, przejawiająca się z reguły w charakterze kompozycji. w jej logice, i zdyscyplinowaniu, często staje się z czasem najbardziej charakterystyczną cechą jego twórczości. W malarstwie dekorującym wnętrza architektoniczne dodaje do tego - pod v;pływem impulsów mecenasa - nieco subtelnego intelektualizmu i sporo dydaktyzmu francuskiej grande manere. Sztuk.a francuska działała na niego wyraźnie, choć nigdy nie był w Paryżu. Nic zna też Anglii, ale jak cała artystyczna Europa przeŻ}f\.Va w latach osiemdziesiątych okres oczarowania urodą angielskiego portretu kobiecego, rozfaietlonego, pr.zemglonego. o roz- luźnionej, odśrodkowej kompozycji. Podróż włoska wzmaga w jego malar- stwie nigdy nie stłumione elementy italianizmu. \\' okresie ostatnich dwudziestu lat życia stara się stworzyć własny typ portretu męża stanu i wojskowego - tematyka tak charakterystyczna dla epoki dzięki wzorom Davida i Goyi. Jego mniej oficjalne studia portretowe dowodzą jednak, że ciągle jeszcze zachowuje swój da\.\11Y sposób \\;dzenia odrębny od surowości i powagi „drugiego neoklasycyzmu", który tylko nie- kiedy stara się sobie narzucić. by iść z duchem czasu. Zabrzmi przy tym nieraz nuta preromanrycznej melancholii, podsyconej tragizmem ówczesnej polskiej rzeCZ)'\,istości. dołączy się i osobisty smutek okresu schyłku i prLemijania (np. Portret Alegoryczny. autoponrety. śmierć Stanisława Augusta, Maciej Sobolewski, AleksandrO\\icz). -33-

Bogactwo typowych dla epoki nurtów artystyCLnych, subtelności formy. ·w jakiej potrafił je wyrazić, pozwalają stwierdzić, L.e osiągnął nieprzeciętny poziom w skali malarstwa europejskiego. Dla naszej sztuki ma zasługi ogromne. W ścisłej współpracy z królem potrafił włączyć życie artystyczne Polski w nun), kierunki i mody epoki. Spełnił zadanie nieorna] pokolenia malarzy, niezależnie od nawału prac związanych z organizacją i kierowaniem sprawami królewskiego mecenatu artystycznego z zająciami pedagogicznymi, z obowiązkami dworskiego życia. 'fo·órczość jego stanO\\i ogniwo łączące malarsnvo sarmackie ze sztuką europejską najbardziej w tym okresie nowoczesną. Ola króla niezmienne uczucie wdzięczności i przywiązania - tym łatwiej mu przychodziło realizowanie artystycznych zamysłów mecenasa. Dlatego też malarstwo Bacciarelliego, zwłaszcza to, które zdobiło plafony i ściany zamku i Łazienek, przekazywało następnym pokoleniom wiarygodny doku- ment ideologii Stanisława Augusta - męża stanu. Dało pojęcie o jego roz- myślaniach nad dziejami i losami Polski, nad idealnymi zaletami monarchy oświeconego, uja,vniło jego refleksje i oceny własnego panowania. W malar- stwie tym znalazły wyraz najbardziej postępowe idee polskiego oświecenia. Wano tu podkreślić na zakończenie - stwierdza biograf - że '"iele ele- mentó,,· twórczości artysty. odpowiadając widać naszemu charakterowi. na- rodowemu, znalazło kontynuację w dziełach następnych generacji malarz): związało się organicznie z dalszym rozwojem życia artystycznego w Polsce. I ta również zasługa wyznacza rangę Bacciarellego w historii sztuk.i polskiej." Ocena malarstwa Marcellego jest nacechmvana, o ile nie przeładowana, fachowymi określeniami i uwagami wybitnego znawcy historii sztuki i kry- tyka, recenzenta malarstwa. Ale niewątpliwie oddaje bezbłędnie wielkość i znaczenie artysty w hist0rii Polslci. Jednakże ten wywód. podobnie jak bio- grafie Bacciarellego, pomija, bądź nie dostrzega jesz.cze jednego pola działal­ ności malarza - polskiej masonerii. W czerwcu I769 roku w dokumencie poświadczającym założenie loży "au Vertueux: Voyager" ("Cnotln"''Y Wędrowiec"), wśród założycieli tego warsztatu figuruje nan,isko ,,malarza królewskiego Marcello Bacciarellego". Oznaczało to oczy\'l.iście, że inicjowany musiał być dużo "·cz.eśniej i posiadać w dniu powstania loży stopień co najmniej mistrz.a. PoL.a tym. jak poświad­ cza. Ludwik Hass, w roku 1783 wraz z Niemce""iczem i ks. Piatoli - \\'Spół­ twórcą Konstytucji 3 Maja zasiadał w loży „Boudier du Nord" (Tarcza Północna). Ponadto, jak podaje Walenty Wilkoszewski, był także członkiem warsztatu wyższych stopni, który zbierał się we wsi Wola i wsi Młociny pod Warsza\.vą. O wielkim zaangażowaniu w działalność masońską najlepiej świadczy dokument ..Poczet wielkich urzędników tak Wielkich Lóż jak i \'Vielk.iego -34- \\"schodu Polskiego", w którym obok Wielkiego !\lh.trza Augusta hrabiego Moszvńskiego, Stolnika Koronnego wymieniony jest Wielki Jałmużnik - Marc~llo Bacciarelli, Malarz Królewski. Przvkład działalności wolnomularskiej posłużył za wzór godny naślado­ wania jego uczniom i malarzom tego okresu. Członkami loży „Eleuzis" byli z „malarni królewskiej": Józef Kosiński, Wincenty Lesseur-Lesserowicz, Andrzej Bodenkopf. Jan Bogusław Janasz, Krystian Kuntzel i Zygmunt Vogel. ten ostatni także uczestnik. obiadów czwartkowych u króla. Ponadto do Jożv ,,Bouciier du ord" należeli młodsi malarze jak Aleksander Kokular, franci~zek Ksawery Lampi, Filip Romanowski i rzeźbiarz Paweł Maliński, a także francuscy i niemieccy artyści, okreso"·o lub stale po.ebywający w Warszawie. niejednokrotnie wykładowcy Można "'ięc śmiało powiedzieć, że "ci z malarni królewskiej", to w więk­ szości wolnomularze. wspaniali anyści, którzy byli współtwórcami, zapisanej na trwale \\ hisrorii Polski. bogatej w sztukę epoki stanisławowskiej. Order Poconowskiei Kozy zCiemnogrodu „Stanisław Kostka Potocki urodzony w 1755 roku w Lublinie - dzialacz polityczny, kulturalny, mówca publicysta, krytyk literacki, historyk sztuk.i i kolekcjoner. Pochodził ze zubożałej gałęzi rodu Potockich, który dopiero przez małżeństwo z A. Lubomirską wszedł w krąg Czanoryskich. Dzięki temu otrzymał znaczny majątek, którego nie roLtnvonil, ale dochody obracał na kolekcjonowanie dziel sztuki w pałacu wilanowskim, gdzie zamieszkiwał i zmarł. Był posłem na sejmy od ł 778. Na Sejmie Wielkim działacz stronnictwa patriotycznego, współtwórca Konstytucji 3 Maja i członek Towanystwa Przy- jaciół tejże Konstytucji. Uczestnik kampanii 1792 roku, przed powstaniem Kościuszki u\\ięziony przez władze austriackie. Jeden z naj"ybitniejszych mężów stanu Księst\va Warszawskiego - prezes lzby Edukacyjnej. Rady Stanu i Rady Ministrów. W Królest"ie Polskim - Prezes Ra.dv Stanu, minister oświ.e­ ~enia, od roku I818 prezes senatu. Położył ,,;elk.ie zas'ługi w zakresie rozwoju 1 organizacji oświaty w Polsce. Jeden z założycieli Towarzystwa Przyjaciół Nauk. \Vybitny działacz. wolnomularski i wysoki dostojnik tego zakonu." 1)-le encyklopedia literatury polskiej, wysta\\iająca mu niepoślednią laurkę biograficzną jako \\ielce zasłużonemu Polako\\i i patriocie. Jak.i jednak był -35 -

w żvciu t0warzvsk.im i ro

Dzisiaj Stanisława K. Potockiego możemy zrozumieć. Bal się \\'Szeik.ich sielanek, ludowości. romantycznego obcowania z duchami przeszłości. Jego racjonalny umysł wzbraniał się przed tym. Obawiał się. że \\'Złoty ducha mogą się Z\\;ązać z zabobonem. ze sprzeciwem wobec reform. że romantyzm obala LO, co dla niego było ważne. a więc „mędrca szkiełko i oko". Nie rozu- miał „rewolucyjne(, postępowej idei zawartej np. w romantycznych tezach Ody do młodości. Dlatego naraził się Adammvi Mickiewiczowi, który w swej zażartej pole- mice z klasykami uznał go za przywódcę S\\)'Ch pr.1.:eci,mików w walce o nową epokę literacką, wyzwoloną ze sztywnych więzów klasycyzmu. Dlatego nasz narodowy wieszcz złośliwie i ironicznie traktując tzw. „recenzentów warszaw- skich" napisal: „Zdanie księdza Golańskiego przytacza Franciszek Dmo- chowski, Franciszka Dmochowskiego przytacza Ludwik Osiński, wszystkich przytacza Stanisław Potocki. wszyscy przytaczają Stanisława Potockiego". Mimo że nic taka była intencja Adama Mickiewicza. to jednak oddał mimowolnie hołd Potockiemu jako temu, na którego wszyscy się powołują. Lecz nie walka klasycyzmu z romantyzmem decyduje o pozycji Potockiego w literaturze polskiej. lecz niekwestowane idee postępu i oświecenia rozu- mianego jako wiedza rozszerzająca horyzonty myślenia ludzkiego. wyzbyte z wszelkich dogmatów. Bo to, że w 1815 roku wydał czterotomowe dlieło O '"!ymowie i stylu, prezentujące poglądy klasyków, nie podważa jego myśli postępowej i JiberaJnej. Uznawali to wszyscy historycy i krytycy literaccy. Emil Kipa uważa pisma satyryczne „za ukoronowanie konsekwenrnie prowadzonej walk.i Potockiego ze wstecznictwem, za najbardziej dobitny "'Yfaz jego liberalnych przekonań". Nawet Ignacy Chrzanowski. który twierdził, że twórczość Potockiego „nie ma w sobie prawdy życiowej", uznawał, że satyry te są zlep- kiem krytyk.i ,.różnych pierwiastków ciemnoty i wstecznictwa", choć doda- wal: "nie jednej jakiejś określonej epok.i i nie jednego określonego miejsca". Ale czy ta ponadczasowość może być fom1Ułowana jako zarzut? Czy za tym nie kr;ie się niechęć do masonerii? Byl przecież jednym z jej wybitnych braci. W 1780 lub 178 l roku wstąpił do Loży „Bouclier du Nord", potem byl członkiem „Świątyni lzis". Należał do lóż: „R\•cerze Gwiazdv", „Bracia Zjednoczeni", „Kazimierz Wielki", „Świątvnia Ró"n-ości", „Pochochtia Północy". „Ptz}iaciele Ludzkości". VV latach l 783_:-1793 był Potocki „jakby na uzasadnienie danego mu później w świecie literackim Księcia Mówców - Wielkim Mówcą \Vielkiego Wschodu Polski". 'V roku 1814 został Wielkim Mistrzem, którą to funkcję piastowal do grudnia 1820 r.. kiedy to złożył dobrowolnie rezygnację z tego stanowiska. Uczynił to wskutek konfliktów w środowisku akademick.im,a także zaostrzających się stosunków z episkopatem - 38 - Polski. Nie bez znaczenia była także nasilająca się infiltracja polskiego wol- nomularstwa przez agentów rosyiskich. Jak komentuje to Barbara Grochulska: „Dramat tych konfliktów polega! na braku zrozumienia dla przemian, w wyniku których ukształtowała się nowa sytuacja polityczna i społeczna (...) Zmieniła się pozycja Kościoła. Episkopat polsk.i już od początku wieku zaczął wycofywać się z programu duszpasterskiego, otwartego na filozofię oświecenia. Skończyły się czasy sojuszu elit oświeconych - duchownych i świeckich, formowanego w imię naprawy Rzeczypospolitej. Pamflet na obskurantyzm, jakim była Potockiego Podróż do Ciemnogrodu, w tym na obskurantyzm wszelkiego „jezuityzmu", mógłby może zyskać poklask niektórych oświeconych biskupów w czasach sta- nisławowskich, nie mógł się podobać episkopatowi polskiemu w 1820 roku.·· Nadchodziły ostatnie miesiące życia Stanisława Kostki Potockiego. Oni i tygodnie, w których mógł rozpatrywać, k?mu z jego współczesnych należy się Order Pacanowskiej Kozy. Wszak w ..Swistku krytycznym" opublikował dekret stanowiący „Akademię i Order Pacanowskiej Kozy", w którym napisal: ,.Artykuł 2. Znamieniem orderu Pacanowskiej Kozy jest skóra kozia na kształt złotego runa zawieszona na wstędze fałszywa-zmiennego koloru z napisem „suum cuique". (Oddaj każdemu co mu się należy)". Nie ma żadnych wątpliwości, za jakie obskuranck.ie i ciemnogrodzkie zasługi order ten miałby być nadawany. Nie wiadomo tylko, kiedy to spędzał w samotności i rozgoryczeruu ostatnie swe dni w palacu wilanowskim, czy liczba osób, którym należało by order przyznać, nie urastala do wręcz astro- nomicznych liczb. Z tą świadomością zmarł 14 'vrześnia. Pogrzeb Potockiego odbył się 26 wr.1.:eśnia l 821 roku w Wilanowie. Jak stwierdza biograf: „wziął w nim udział prymas Szczepan Hołłowczyc oraz liczne duchowieństwo; przemawiali: bp płocki Adam Prażmowski i Niemce- wicz. Młodzież wzięła na ramiona trumnę „swojego ministra" i nie pozwoliła jej sobie odebrać, czyniąc z tego gestu manifestację własnych przekonań". No i jal<.Że to? Prymas, biskup i młodzież tak uczcili masona? A może po prostu wzięto udział w pogrzebie patrioty. Dlaczego? Chyba dlatego, że jego zasługi dla kraju były bezsporne. I chyba dlatego. że nikt, albo prawie nikt, nawet wśród duchowieństwa nie wierzył w tak.ie plotki o masonerii, jakie opisuje w swych memuarach Anna z l)rszkiewiczów. wspomniana synowa Stanisława K. Potockiego: ~Dałam już chyba do zrozumienia, że lubiłam wszystko, co nadZ\\yczajne, i że moja wyobraźnia lgnęła do rzeczy nieZ\\•ykłych; wiedząc, że teść mój był wolnomularzem i że należal do Wielkiego Wschodu, bardzo znanej loży ist- nkjącej wówczas w Warszawie, nabralam nieprzepartej ochoty przeniknięcia tajemnic. których ważność przeceniałam. Niejednokrotnie mówiono w mojej obecności o próbach. którym poddawani są adepci. Paliła mnie ciekawość - 39-

pomieszana z trnogą. gdy słuchałam o ciemnościach i płomieniach, przez które trLeba było torować c;obie drogę. o ok.nach. przez które adept musiał rzucać się ,,. przepaść... o gwoździach. po których zmuszony był stąpać! Na próżno starałam się wyciagnąć coś z mego teścia. śmiał mi się w nos i pozostawał nieprzenikniony, co mnie doprowadzało do rozpaczy." Natomiast jego kolekcjonerskie zamiło\\'ania musiały radować ówczcc;ne społ..:czcństwo. Nie tylko zgromadził w swym pałacu \\iła.nowskim cenny księgozbiór i bogatą kolekcję sztuki, ale w 1805 roku udostępnił je zwiedza- jącym, zapoczątkowując w ten sposób pierwsze polskie muzeum publiczne. Teatr widzę ogromnie polski Punktem zwrotnym w dziejach teatru na ziemiach polskich stał się dzień I maja 1783 roku: przed dr.rniami mieszkania Wojciecha Bogusla\\'skiego sta- nęli na honorowej warcie czami huzarzy, na znak, że młody akt0r otrzymał patent na d:Tekt0ra zespołu polskiego - stwierdzają zgodnie historycy teatru. Przed Bogusławskim występy na deskach scenicznych stano\\iły jedynie sporadyczną rozrywkę przeznaczoną głównie dla arystokracji, która nie zawsze miała pieniądze, by finansowć zespoły zagraniczne, a polskie odzna- czały się nadzwyczaj slabym poziomem gry aktorskiej. Nawet koronacja króla Stanisława Augusta w listopadzie 1764 roku nie miała oprawy na odpowiednim poziomie. „Poza pochodami, hołdami i ilu- minacją oraz „kantatą" Brunati-Gerardi. w wykonaniu włoskich śpiewak.ów. były występy „słynnego angielskiego Berajtera, imieniem Bates. który tu " Warszawie kilka razy w jeżdżeniu na koniach swoje exercyje poka0•wal", a niewielką zapewne pociechę przyniosły i oględziny "olbrzyma Bernarda Gilla. rodem z Tridentu, mającego 26 lat, wzrostu łokci 5, proporcjonalnego w całym ciała ułożeniu. który miał honor być prezentowany Najjaśniejszemu Panu." Smutny stan sceny polskiej nie był zresztą dla króla niespodzianką. Rozumiał. że dotychczasowy teatr nadworny. reprezentowany przez saską operę. nie zyskał \\ielu zwolenników, poza grupą magnaterii skupionej przy dworze monarszym. Ogół, nawet w osobach bardziej ogładzonej szlacht)~ w Opernhausie - jak zwano scenę warszawską w Ogrodzie Saskim - nie bywał i częst0 siłą musiano napędzać publiczno~ć z ulicy dla zapełnienia sali. Niepomyślnie również kończyły się zazwyczaj próby zespołów cudzoziemskich. które szukały w \t\'arszawie sławy i pieniędZ) Nieliczni zawodowi aktorzy -40- pobcy dopiero zdobywali po~zątki rzemiosła w kilku prywatnych, prowin- c·onalnych tcat_rach magnackich. 1 Eugeniusz wiercze\\·ski, recenzent i historyk teatru, w czasie okupacji zabin 1. wyroku sądu wojennego AK za zadenuncjowanie gen. Grota Rowec- kieg<;, przed wojną napisał i wydał bardzo interesującą biografię \ \'ojciecha Bogusławskiego. Omawiając w niej kryzys teatru \\ epoce stanisła\\"O\\skiej. krc~li taki obraz sytuacji. " tanisła\\ August patrz) bezradnie, jak scena polska schodzi do roli Kopciuszka. jak zaprzepaszczone zostają wszelkie rojenia najlepszych patrio- tÓ\\, jak benjaminkiem w oczach społeczeństwa staje się trupa zagranicwa. Król poc:tątkowo subsydiuje teatr z własnych funduszy. lecz po roku, wpro- " adzony w błąd przez oszukańcqch antreprencrón; którzy mu sfaJszowan) deficyt teatru polskiego przedłożyli, zamyka teatr i jednym posunięciem pozbawia \Varszawę zarówno widowisk polskich jak i zagranicznych. W 1778 roku, gdy stolica z po\\TOtem łaknęła "idowi.sk, zjawia się na hory- zoncie Warsza"y francuska trupa Monlbruna, która oddaje się pod zarząd Curtza i rozpoczyna "ido\\iska sceniczne z aktorami francuskimi i rozbitka- mi sceny polskiej. Wtedy to, w roku 1778, do zespołu :-V1ontbruna wstępuje ówczesny dwudzicst0letni młodzieniec. Młodziutki gwardzista królewski. \\'ojciech Bogusławski." Przypadek, jak wiele razy w życiu. decyduje w konsekwencji o sprawach \\icłkich - o początkach pierwszego połc;kiego teatru narodowego. Skąd jednak gwardzista królewski? Wojciech Bogusta,Yski urodził się w niewielkim folwarku Glinne pod Poz- naniem. Jego ojciec. choć rejent ziemski, ledwie \\iązał koniec z końcem. Stąd syn, po zdobyciu wyksztakenia u PijarÓ\\ w Warszawie, stanął wobec Lasadniczcgo pytania - co dalej? Jak stwierdza biograf: „O powrocie do roli nic ma mowy. skromne wykształc:enie i brak fundmzów nic pozwalają nawet myśleć o jakimkolwiek urzędzie, na rękodajnego jest za dumny. Pozostała jedynie kariera wojskowa, w której protekcja krewnych obiecywała awanse. Zaciąga się zatem w roku 1775 do pułku gwardii pieszej litewskiej pod Z\\ierzchnictwem Adama Czartoryskiego. którą opuszcza po trzech latach. Przyczyny rezygnacji nie są znane." Ale, jak pisze Karol Estreicher: „Coś grubo przeskrobał i groziła mu wieża, uwiesił się teatru, urażony w ambi- cjach. jako podchorąży podał się do dymisji." BYć może w ten spo ób historia Polski straciła przyszłego wspaniałego dowódcę ale na pewno zyskała kogoś wyjątkowego i niepo\\1.arzalnego - ani- matora, współtwórcę polskiego teatru narodowego. \Vk.raczała dosłownie na scenę krajową postać \\ielka i niecodzienna widząca teatr zupełnie inaczej ~iż poprzednie pokolenia dziedziczące jego wizję po czasach saskich. Zasługi. 1ak.ie poniósł prt.y tworzeniu polskiego teatru narodowego. są olbrzymie - -l I -

i w żadnym przypadku nie oddaje ich pomnik stojący w Warsza";e na placu Tealralnym przed Teatrem \iViełkim. Kiedy Bogusławski zostaje dyrekwrem teatru, Warszawa przeobraża się. Z miasteczka niewielkich kamieniczek i kilkudziesięciu pałaców rośnie nowoczesne miasto. \\ roku 1787 liczy przeszło 94000 mieszkańców, tworzy się nowa. głodna \\Tażeń, ciekawa, ostro reagująca niehamowanym przez konwenans płaczem czy śmiechem widownia. Każde śmielsze słowo, każda aluzja wywolują huczne apłaUL), tupanie nóg i okrzyki: fora! - ówczes- ny najwyższy wyraz uznania i zachwytu. Do teatru ciągną \\idzowie ze: zubożałej szlachty. mieszczaństwa i półproletariatu - służby. Przyciąga ich odpo\\icdnio dobrany repertuar: kJasycystyczną tragedię \'oltaire'a wypiera komedia czy melodramat. W repertuarze najwyraźniej dominują prądy ofoiecenia. Teatr miał spełnić umiarkm\'ane zamierzenia zwolenników refor- my z obozu Fan1ilii. Spełnił je. AJc i niepostrzeżenie wymknął się im z rąk, wyrósł, w kierunku rewolucji burżuazyjnej. O czym zdecydowały nieprze- widziane przez magnackich reformatorów czynniki - \\idz i aktor. Bogusławskiemu utrudniały życie i roZ\\inięcie skrzydeł monopolisty•cz- ne przywileje na tworzenie grup teatralnych, jakbyśmy to nazwali dzisiaj - koncesje. Ale oto w 1789 roku dzieje się coś nieoczekiwanego. Do Dubna, gdzie przebywa pan \\'ojciech, dociera pilne polecenie króla, by sta\\ił się natychmiast " . Warsza\\ic. Zaraz po przybyciu do stolic) kamerdyner kró- lewski Ryx powiadamia go: "Wiele zgromadzonych na Sejm obywateli dali słyszeć swoje żądania, aby im polskie wystawiano widowiska. Król kazał wezwać waćpana." Ostrożny i nieufny Bogusławski żąda potwierdzenia rozkazu osobiście przez króla, a stanąwszy przed jego obliczem, zadrżał wzruszony. po pięciu latach nie\,;dzenia monarchy, który mu po serdecznym pm,;taniu oświad­ czył: „Czuliśmy, że cię tu nie bylo. Zostań już z nami, a ja nie zapomnę o tobie". Bogw.lawski pl7)'Stąpił do pracy z całą energią. Wysta\\ił szereg utworów z dawnego repertuaru, wyreżyscro\\ał rÓ\\nież nowe opery. Powodzenie towa- rqszyło nowemu przedsięwzięciu. I oto \\tedy Sejm znosi wszelkie mono- pole, uchylając równieL. i wyłączny PTZ)-"'ilej na teatr. Zdając sobie spraw<; z tej \\ielkiej zdobyczy. pragnie od razu wyzyskać pomyślną zmianę na korzyść ukochanej instytucji. Postanawia osiąść w Warsza\\ie, za\\Tzeć z właśckielcm teauu trzyletnią umowę, a odkładając wysta\\ianie oper do lepszego wyszko- lenia c;ię aktorów, podnieść poziom widowiska dramatów i komedii. Dla umocnienia swego projektu Bogusławskiemu przychodzi na myśl doskonałe rozwiązanie: "Ażeby się zaś tembardziej przeciwko przemocy włoskich oper zapewnić, podałem monarsze prośbę o przyłączenie do ";dowisk polskich jego baletu i nadanie aktorom polskim tytułu nadwornych aktoró\\. -42- Otrzvmałem to oboje z dodatkiem zaszczytnego urzę

niło „Wesele Figara" Beaumarchais'ego względem wielkiej rewolucji - rolę Lapowiedzi i pierwszej przygrywki. Rzeczywiście. Rosjanie zorientowali się prawie natychmiast. Cenzorowi \Vłodkowi i samemu Bogusławskiemu groLiło aresztowank. „Krakowiaków i Górali" zamknąć w wiezieniu oczywiście nie można było, ·więc zdjęto sz~ukę z a~sz~. ~arszawa zerwala się do walki. Ale o ukaraniu Bogusław­ skie~o ~os1a111e me zapomnieli. \i\'ojsko lgelstroema „zaatakowało specjalnie kanuemcc ~at0ura, zamieszkałą pnez osoby podejrzane z głośnego na t~atrze patriotyzmu, przy czym ledwie uchodzi Bogusławski, nie ratując niczego prócz życia i miłości ojczyzny, które w nim sam nawet nieprZ)iaciel szanował. Aktorzy Rutkowski i Rylło wstępują w szeregi walczących, dziel- nie się spisując. Dyrektor Sceny Narodowej pracuje w Deputacjach: rewi- Z)incj i indagacyjnej, badających zdrajców. Teatr przekształcono na szpital, w poło\vie jednak września rewolu0ina Rada ajwyższa przekonana, że wi~o\\iska ~ubliczne prqkładają się do rozszerzenia ducha narodowego, ktOF)' sam 1eden tylko w każdej Rzplitej był sprężyną zadziwiającvch czynów, oraz te czyny pod oczy wystawione zdolniejsze są do La.pal~nia umysłów niż narwymowniejsze opisy i maksymy, uznała potrzebę otwarcia teatru publicznego »pod dyrekcją Bogusławskiego. znanego publiczności z patriotyzmu i talentów obywatelskich«, przyznając jednocześnie 6000 złp. na pierwsze koszty." Bogusławski pod każdym względem zdaje patriotyczny egzamin - jako autor "Cudu mniemanego", sztuki, która wbre\\' Rosjanom, wkrótce osiągnie rekord owych czasów, prawie 150 przcdstm\ief1 przy pełnej widowni oraz moralne i organiza0ine wsparcie walk powstańczych. Słusznie biograf L. Simon tak podsumowuje ~ługi dla polskiego teauu: . "Największe zasługi dla kultury położył Bogusławski jako dyrektor leatru, p1envszy na ,.,,ielką miarę polski przedsiębiorca, którv w czasach niezwvkle ciężkich umiał wytrwać na posterunku przez lat ,kilkadziesiąt, wal~ząc ~ciągłość i trwałość poczynań. Już to samo było czynem epokowym na tle owczesnych stosunków. TrLeba było wielkiego umiłowania teatru, wszech- stronnego talentu i hartu ducha, by przezwyciężyć obojętność i scenie ~ols~ej _srw~rqć.nm~·e '~a~unki rozwoju. Dzięki Bogusławskiemu bezpo- sredruo 1 posredn10 rowmez kultura teatralna zaczęła się krzewić po całej Polsce. On sam stworzył podwaliny teatru w kilku miastach, w Warszawie, w Wilnie, Lwowie, Poznaniu i Kaliszu, on sam \\)'chował całe pokolenie aktorów. z przygodnych amatorów stworLvi zawodm..-ych artystów. dał im szkołę. dał warsztat pracy, dał formy organ-izacyjne. St~ła dzialalność teatru wpływała też pobudzająco na literaturę. Sta" iają_c sobie j~o jeden z celó\\ przezwyciężenie konkurencji obcej, Bogusławski wzbogaał znakomicie repenuar teatru polskiego tak co do ilości. ·ak co do typu grywanych utworów. Jak La czasów Stanisła\\'a Augusta obok Lomedyj Lacząl wystawiać opery (Sacchini. Paisiello. Salieri, Cimarosa). dotąd grywane tylko przez VVlochów, tak później po rozbiorach wprowadzał także dramaty i melodramaty. a nierzadko tragedje klasyczne. W doborze repertuaru Bogusławski starał się zawsze podobać publiczności i scenę wiąwć z życiem. a że o kasie de0·dował tłum. repertuar mniej odpowiadał życzeniom elity o smaku wybrednym. natomiast ,\;ęcej gustowi mas i na strojom ch„,iJi. Z braku dzieł oryginalnych grywano prLewalnie prLekłady (tu zaznaczył się po rozbiorach ważny ZV\Tot od francuszczyzny ku niem- czvźnie), jednak stale zapotrzebowanie na repertuar różnego typu nie mijało b~z echa. i ruch na polu dramatopi arstwa stopnio·wo się OŹ)'"l\iał." Dzisiaj to wszystko wydaje się nam tak oczywiste. ale \\'tedy... Ktoś prze- cież musiał co wszystko przemyśleć i wcielić w życie. Wojciech Bogusławski był wolnomularzem. Zostal inicjowany w 1784 roku \\' lożv masońskiej „Doskonała Tajemnica" "' Dubnie, na czele której stał ,delki. magnat wołyński Michał Lubomirski. Wstąpił Bogusławski do wol- nomularstwa w tym odległym od stoli<=)' kraju mieście. gdyż ze swym zespo- łem polskim, a właściwie teatrem narodowym, daje przedstawienia w \Vilnie, Dubnie, Grodnie. Lwo\\ie, Lublinie, Poznaniu, Kaliszu. W 1805 roku figu- ruje już w spisie członków, powsLałej w tymże roku w \Varsza,de, loży „Świą­ tvnia Madrości". ' W m~ym czasie loże istniały nie tylko w tak małej miejscowości jak Dubno, ale także w tak.ich jak np. Rawicz, Chełmno, Tczew, Brodnica, Chojnice, Gniezno, Grudziądz i inne. Jak pisze Ludwik Hass: ,W 1788 roku podlegały nominalnie centrali warszawskiej 23 loże symboliczne i 4 prowincjonalne (Warszawa, Wilno, Poznań i Dubno), będące zaraLem warsztatami stopni "')'Ż!>zych. (...) a jej obszarLe liczba wolnomularzy podległych Wielkiemu Wschodo"; przypuszczalnie dochodziła do tysiąca, z czego 400 skupiało się w trzech placówkach Warszawy liczącej wtedy okolo IOO tys. mieszkańców. W porównaniu więc z ówczesnym Wiedniem był to odsetek wolnomularzy dwukrotnie wyższy." Trzeba dodać, że poza Bogusławskim wśród wolnomularzy byli także inni ludLie teatru, jak np. słynny wówczas aktor Alojzy Żółkowski. autorzy szwk teatralnych jak Ursyn Nien1ce\\icz. Franciszek Zabłocki, kompozytor i dyry- gent Józef Stefani, twórca muzyki "Krakm,iaków i Górali" i ";elu innych aktorów i twórców Z\\iązanych z teatrem polskim. -45 -

Generał Dąbrowski moszeruie do Loiy 'vV czerwcu 1993 roku, \\ 175 rocznicę śmierci generała Jana Henrvka Dąbrowskiego. przed pałacem w Winnogórze stanęła kompania honor~wa Wojska Polskiego. przybył specjalny wysłannik z osobistym listem prezy- denta RP, byli prominenci wielkopolscy z wojewodą pozna1\sk1m na czele. PrzemÓ\\ienia, kwiaty. wzrmzenia i sal\\'a honorowa. A wszystko poprze- dzone mszą w pobliskim kościele, gd.Lie w bocznej kaplicy. w okazałym sarkofagu spoczywają prochy generała. Oczywiście w kościele bYło kazanie. w którym prawie nie wspomniano o wybitnym żołnieou. żyiącrm nie I) !ko na kartach historii, lecz przede wszystkim w słowach hymnu narodowego. Kiedy po uroczystościach nieśmiało wyrażono wątpliwości, czy pamięć generała można było tak przemilczeć z kazalni~~ szczególnie wobec wielkich słów. jakie padały zaraz potem z ust dostojnikó\\ państwowych, ktoś zauważvł: -A co? Miał ksiądz proboszcz chwalić i \\'spominać masona? Nie wiem, co kicrowa1o kapłanem z \Vinnogóry. Może po prostu UL.na! za zbyt Ś\\ ieckic wspominanie generała, może rzeczywgcie doszed1 do \\11iosku, że nic przyst0i w ka1:aniu mówić zbyt'' ick o masonie. Nie jest to ważne, każdy ma prawo konstruować swe wystąpienie. jak uzna to za ,\łaś­ ciwe. Natomiasc posądzenie o celowe pominięcie świadczy. że ludzie mają głęboko zakodowaną tezę o niechęci i nienawiści do wolnomularzY. Jakże jest trudno tym wszystkim. którzy atakują masonów jako \\Tagów narodu polskiego. przyznać, że właśnie imię wolnomularza, jako symbol wolności i niepodległości, trwa i mvać będzie w hvnmie narodowym. Mało tego. istnieje w pieśni, która szerzej i skuteczniej niŻ „Marsylianka'; ożywiala \\'SZelkie powstania narodowe. będąc porywającym \\ezwaniem do patrio- tycznego czynu. Stworzył tę pieśń Jó/.ef Wybicki, raczej też wolnomularz i przyiaciel \\ielu "braci w fartuszkach". człowiek nicwątpłi\\ie świadom) pr1:ynależności gene- rała do masonerii. A mimo to obrał Dąbrowskiego za głównego bohatera swego mazurka. Napisał pieśń na \\'agę zloca dla sprawv narodowej. Wybitny kompozytor i dyrygent, rwórca zespołu „śliłsk", literat Stanisław Had111a. tak z wyczuciem znaczenia muzyki i piosenki ocenił tekst i melodi~ powstałą na''!oskiej ziemi, '' Reggio: )N ciągu jednej nocy Wybicki zdziałał ,,;ęcej. niż ,,. ci

Zresztą loża ta założyła 8 listopada 181 Oroku loż<; mv. adop0iną „Ogród Edenu". a sama stala się wkrótce lożą Z\\'ierLchni:i. w kLórej Dąbrowski. mając tak wysoki stopief1 wtajemniczenia, mógł piastO\\ać odpowiedzialną funkcję. O tvm. że udzielał sie czvnnie w wolnomularsm;e w owvm czasie może świ~dczyć fakt. że dod~tk~wo byl honorowym członkiem la'ży „Piast Trzech slupów sarmackich" (Piast zu den drei Sannatischen Saulen) na Wschodzie Poznania, założonej w 1812 roku przez rade<; Wemickiego. Zważywszy na rok,\\" którym generała absorbowała kampania rosyjska Napoleona, znaczyło to. iż Dąbrowski bardzo poważnie traktował swoje obO\\iązki masońskie. 1 tak pozostało do jego śmjerci w 1818 roku. Różne krążyły opinie o generale. Zarzucano mu. że lepiej mówił po nie- miecku, niż po polsku, że po matce byl luteraninem. że dąży! tylko do ,...łasnej sławy i korzyści. że ,,. młodości prowadził życie roz"iązle i nie stronił od kieliszka. Wreszcie, że Mazurka Dąbrowskiego kazał napisać na s"voją cześć. Była LO, rzecz jasna, zawiść wywołana jego zdolnościami militarnymi, jego poświęceniem się służbie ojczyzny Była to niechęć i złość tych. którzy sami chcieli zostać główną postacią refrenu Mazurka Dąbrowskiego. Zarzuty można mnożyć w nieskończoność, cytując choćby pomówienie, że jest agen- tem Suworowa, bądź pruskim. Jednakowoż nie znalazłem żadnego dowodu na atak.owanie generała za przynależność do masonerii. Krytyk.i takiej nie podejmuje żadne współczesne mu źródło. Z bardLO prostego powodu. W m\'ym czasie ";ększość wybitnych generałów, oficerów i polityków, walczących o zachowanie bądź wyZ\·volenie Rzeczypospolitej, należało do masonerii. ie mogło to być zarzutem. raczej niepodważalną pochwalą patriotyzmu. O ofiarnej i szerokiej działalności generala na rzecz niepodległości Polski. ŚV\iadczy nie tylko pełna uwielbienia pieśń skomponowana pn~ez Wybic- kiego, oparta zresztą na odcwciach żołnierzy-legionistów, lecz stosunek Koś­ ciuszki, który wynagrodził Dąbrowskiego za dowodzenie \\ I794 roku Lłorą obrączką nr l z napisem: „Ojczyzna obro1'lcy swemu", a także pamiątkową szablą za kampanię \\;elkopolską. Świadczy też cała droga życiowa generała - organizacja Legionów, kampania 1812 roku. Oraz słowa wypowiedziane w listopadzie 1795 roku wobec Wybickiego: "by służyć ojczyźnie, rzucę co co mam najdro.lsL.ego. żonę i dLieci i choćby pieszo podążę do Paryża". Takiemu stosunkowi do Polski pozostał wiemv do końca życia. Nie tylko jego działalność wojenno-niepodieglościowa b)rla tym, co rzucił na szalę ocalania ojczyzny. Był także zwolennikiem reform i postępu, gorliwym stronnikiem Konstytucji 3 Maja. Uważał, że po odzyskaniu niezawisłości potnebne będą dalsze zmiany. W maju 1809 roku, a więc w okresie ożywionej -48- działalności w polskiej masonerii. publicznie oświadczył w Poznaniu. że uznaje liberali.1111, każdy bowiem ma prawo do własnych poglądów. w praktyce poglądy Le wcielał '' życie prLez swą wyrozumiałość. Jego ulubion)1TI pO\\iedzeniern. mającym \\yrażać pobłażli-wość wobec przywar i błedó\v innych. było srnierdzenie: „Ludzie są ludźmi''. Chociaż przejawiał nie~stępliwość i "upór czynu", chociaż, jak St\\;erdzal generał Amilkar Kosiń­ ski. też mason, znamionowała go „stałość njeugięta mętlrca". to przecież \\ielu potwierdzało, że cechowala go "dobroć serca. nieraz skrzętnie skrywana". Wważalo się to także stosunkiem do żołnierzy. Znawca biografii twórcy Legio~ów. Jan Pachoński, powołując się na nazwiska oficerów i pamiętnik.i współczesne generałowi, tak pisze: „Dąbrowski stawiał na żołnierzy. specjal- nie się nimi zajmowat, byl nazywany „ojcem żołnierza". Twierdz.ono także. że nie t\'Lko w Poznaniu, ale i w Warsza,\ie był znacznie popularniejszy niż Zajączek czy książę Józef. Marszałek Davot w listopadzie 1806 roku do- dawał. i.e Dąbrowski wywiera taki \·vpływ na otoczenie, że wszyscy chcą mu pomóc. Według Daleckiego popularność jego w wojsku była zupelnie zrozu- miała. bo ,.umiał podejść do żołnierza". W marszu pod Frydlandem, gdy żoł­ nierze słaniali się ze L11użenia i głodu, on podjeżdżał na koniu do szeregów, zagadywał, dykteryjki opm\iadał. robił wszystko, by poprawić nastrój. Szczaniecki i Białkowski stwierdzali. że ukazanie się Dąbrowskiego po biLwie raSL)'ńskiej. czy potem w drodze do Poznania, gdzie miał organizować \\ 1806 roku powstanie, wywołało radość, mobilizowało, napełniało ufnoś­ cią, mówiono o nim między sobą: „Nasz kochany generał". Kiedy \\ Le Mans \\" 18 I4 roku zebrani oficerowie i żołnierze rozpaczali, że chce odjechać. on oświadczył. że wobec tego zostanie. „Moje dzieci! Nigdy w kraju, ani we Włoszech nie opuścilem rodakó,v!" Co do przynależności masońskiej i całej drogi życiowej Jana Henryka Dąbrowskiego nie ma i nigdy nie byto wątpliwości. Natomiast bliski współ­ pracownik i niemal przyjaciel generała, Józef Wybicki. czy nigdy nie włożył fanuszka'? Pewności zupełnej nie ma, ale Marek Rezler, tropiąc wszelkie. nawet najmniejsze ślady historii, pisze: „Twórca tekstu Pieśni Legionów Polskie/i 1ve Wfoszech nie figuruje w żadnym z zachowanych wykazów i wnioski można wypro,\adzić tylko na podstawie jego działań, wypo\\iedzi. Najbardtiej miarodajnie wypowiedział się na ten temat Władysław Zajewski ,.... artykule opublikowanym w 1972 roku na łamach gJafukiego miesięcznika "Litery" (nr 6) i w znanej biografii ~Wybickiego. Pewną wska- zówką może być Oko Opatnności - wg rytuału masońskiego »delta pyomie- nista« - umieszczone na pierwszym nagrobku poecy w Brodnicy k. Sremu. Można przypuszczać, że kontakt L wolnomularstwem Wybicki nawiązał podczas srudiów \\' Lejdzie w łatach I770-1 771 . (...) - -!9 -